Nareszcie! Niemcy zakażą masowego zabijania kurczaków płci męskiej

piskleta

Niemcy od przyszłego roku wprowadzają zakaz zabijania męskich kurcząt zaraz po przyjściu na świat. Do dziś każdego roku w ten sposób życie traci nawet 40 milionów zwierząt!

Koniec okrutnego procederu

Powodem, dla którego do tej pory był stosowany taki proceder, jest mała ilość mięsa, jaką można pozyskać z męskich kurczaków. Samce nie mogą też składać jaj. Trzeba było wielu lat debat i apeli, aby w końcu 20 maja tego roku niemiecki Bundestag przyjął ustawę, która zakończy ten proceder.

Jak informuje serwis internetowy dw.com, ustawa będzie obowiązywać od 1 stycznia przyszłego roku. Minister rolnictwa Julia Koleckner mówiła w trakcie debaty w Bundestagu o „kamieniu milowym dla dobrostanu zwierząt”.

Poinformowała ona również, że branża otrzyma możliwość „pogodzenia dobrostanu zwierząt z ekonomią”. Od 2024 roku wprowadzone mają zostać metody, które pozwolą już w jaju określić, które z ptaków będą płci męskiej. Te mają się w ogóle nie wykluwać.

Organizacje prozwierzęce są nastawione krytycznie

Nie brakuje jednak krytyki zmian. Zdaniem Niemieckiego Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Zwierząt, zakaz jest wprowadzony zbyt późno i zbyt słaby. Prezes Thomas Schroeder stwierdził, że konieczne jest zakończenie cierpienia kur niosek, które traktowane są jako maszyny do produkowania jaj.

Krytyczny wobec zmiany prawa jest też Foodwach, który podkreśla, że nie kończy to cierpienia w kurnikach. Dyrektor strategii organizacji Matthias Wolfschmidt stwierdził, że wiele jaj znoszonych jest przez chore i cierpiące kury. Dodał:

[…] to nieszczęście skończy się tylko wtedy, gdy stosowane będą bardziej wytrzymałe rasy kur i jasne wymogi prawne, które zagwarantują, że zwierzęta nie będą masowo chorować i cierpieć.

za: dw.com/pl

Spanie z domowymi zwierzakami receptą na lepszy sen i mniejszy stres

Psy w lozku

Badania przeprowadzone przez uczonych z Concordia University w Montrealu wykazują, że dzieci i młodzież zasypiające w obecności zwierząt domowych mają wyższą jakość snu oraz są bardziej zrelaksowane. W eksperymencie udział wzięło 188 nastolatków w wieku 11-17 lat.

Niemal 200 nastolatków w przedziale wiekowym 11-17 lat zostało przebadanych pod kątem korzyści spania z domowymi zwierzętami. Wszyscy uczestnicy musieli odpowiedzieć na pytanie czy w domu jest obecne zwierzę oraz opisać w ankiecie swoje zwyczaje związane ze snem. Aby wyniki były bardziej wiarygodne każda osoba prowadziła swój prywatny dziennik, w którym musieli zawierać takie informacje jak: pora kładzenia się spać oraz pobudki, czy budzą się w nocy oraz czy podczas snu towarzyszy im zwierzę. Wyniki okazały się zaskakujące.

Zwierzę jako lek na lęki i stres

Uczestnicy badań byli również wyposażeni w monitor aktywności (coś na kształt opaski Fitbit), który zakładali przez dwa tygodnie, a następnie każdy z nastolatków przez jedną noc był podłączony do aparatury rejestrującej aktywność fal mózgowych, poziom tlenu we krwi, tętno, oddech oraz ruchy oczu i nóg.

Zebrane w ten sposób dane udowodniły, że osoby, które śpią ze swoim pupilem mają wyższą jakość snu oraz są bardziej spokojne i zrelaksowane, niż osoby zasypiające bez psa, kota czy królika. Z badań wynikało również, iż około połowy dzieci i młodzieży śpi w towarzystwie zwierzaka. Naukowcy przeprowadzający to doświadczenie sugerują, że taki stan rzeczy jest spowodowany tym, iż dzieci mogą traktować swojego pupila jako bliskiego przyjaciela, który pozwala im się uspokoić i pozbyć się uczucia stresu czy lęku.

Mimo korzyści płynących ze spania z psem lub kotem, uczeni odradzają takie postępowanie w przypadku noworodków, niemowlaków czy małych dzieci. Jak zaznaczają naukowcy, najmłodsi muszą nauczyć wspólnej interakcji ze zwierzęciem zanim zaczną wspólnie spać.

Organizacja Humane Society International rozpoczęła działalność w Polsce

Kury

Największa na świecie organizacja działająca na rzecz zwierząt – Humane Society International (HSI) otworzyła swoją siedzibę w Polsce. Dyrektorką oddziału została Iga Głażewska.

Po Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Ameryce Środkowej, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Australii i Afryce Południowej HSI rozpoczęła działalność w Polsce. Założone w 1991 roku stowarzyszenie zajmuje się ochroną zwierząt oraz przyrody. W tym celu instytucja ściśle współpracuje z podmiotami politycznymi, lokalnymi społecznościami i organizacjami pozarządowymi w wielu krajach w zakresie międzynarodowych traktatów i umów o wolnym handlu, prowadząc briefingi i pomagając w tworzeniu ustawodawstwa i regulacji dotyczących dobrostanu zwierząt. Na czele polskiego oddziału stanie Iga Głażewska.

Za co odpowiada Humane Society International

HSI ma długoletnie doświadczenie we współpracy z biznesem w obszarze poprawy dobrostanu zwierząt oraz zwiększania oferty produktów roślinnych. Zakres kompetencji tej instytucji jest jednak znacznie szerszy. Działalność HSI w Polsce, podobnie jak w innych krajach obejmuje również następujące dziedziny:

  • Dobrostan zwierząt hodowlanych (np. kury i świnie);
  • Zdolności poznawcze zwierząt hodowlanych;
  • Zmiany prawne i polityki firm w zakresie dobrostanu zwierząt (np. Wycofywanie jaj z hodowli klatkowej);
  • Rynek produktów roślinnych – alternatywy i trendy;
  • Przemysł futrzarski – fermy hodowlane, dobrostan zwierząt, produkcja futer ekologicznych;
  • Prawna ochrona zwierząt w Polsce, zagadnienia związane z Ustawą o Ochronie Zwierząt;
  • Globalne kampanie HSI: farmy psiego mięsa w Korei, pomoc zwierzętom w przypadku klęsk żywiołowych, handel dzikimi zwierzętami, eksploatacja zwierząt a ryzyko epidemiczne;
  • Polowanie na trofea.

Na co należy zwracać uwagę, wybierając kuwetę dla kota?

pexels ihsan aditya 1056251 1

Kuweta to jeden z najważniejszych elementów kociej wyprawki. Jest ona absolutnie niezbędna i każdy powinien wyposażyć się w nią jeszcze przed przyjęciem kota do swojego domu. Należy jednak pamiętać o tym, że kuweta powinna odpowiadać preferencjom kota oraz właściciela. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak wybrać idealną kuwetę, przeczytaj artykuł i zdobądź wszystkie niezbędne informacje.

Jak dobrać rozmiar kuwety?

Jednym z najważniejszych parametrów, na które należy zwracać uwagę przy wyborze idealnej kuwety dla kota, jest oczywiście jej rozmiar. Należy bezpośrednio dostosowywać ją do wymiarów kota oraz do jego wieku.

W przypadku kociąt warto pamiętać o procesie wzrostu, jaki towarzyszy ich rozwojowi. Właśnie dlatego dobrym rozwiązaniem jest wybór nieco za dużej kuwety, która będzie towarzyszyć zwierzakowi przez dłuższy czas. Oczywiście może okazać się, że z czasem stanie się za mała. Wtedy trzeba będzie wymienić ją na większą. Szeroką gamę dostępnych modeli poznasz m.in. na stronie internetowej https://fera.pl/kuwetydlakota/. Najczęściej jednak kuwety dzieli się na otwarte i zamknięte.

Przed zakupem kuwety dla dorosłego kota warto poznać jego dokładne wymiary, mierząc go od głowy do podstawy ogona. Do otrzymanego wyniku należy dodać kilka centymetrów, tak aby zwierzę mogło się w kuwecie poruszać, obracać oraz wykonać kilka kroków do przodu i w tył. Decydując się na kuwetę zamkniętą, warto pamiętać, aby była ona odpowiednio wysoka (pokrywa musi znajdować się kilka centymetrów ponad głową kota).

Dla młodych kociąt oraz starszych kotów, które mogą mieć problemy z przechodzeniem wysokich progów, warto wybrać kuwetę z obniżonymi bokami w miejscu wejścia.

Jakie są rodzaje kuwet dla kotów?

Ważnym aspektem, który należy wziąć pod uwagę, wybierając kuwetę dla kota, jest jej rodzaj.  Kuwety otwarte są uważane za najlepiej przystosowane do kociej fizjologii. Podczas załatwiania się zwierzęta mają możliwość obserwowania najbliższego otoczenia, co najlepiej odwzorowuje ich naturalne środowisko. Wadą otwartych kuwet jest większe ryzyko rozprzestrzeniania się przykrych zapachów, a także roznoszenia żwirku poza jej obszar. Istnieje jednak możliwość zakupu specjalnej maty, która ograniczy bałagan.

Kuwety zamknięte uchodzą za bardzo praktyczne i wielu właścicieli decyduje się na nie ze względu na zwiększoną wygodę użytkowania. W tym wypadku żwirek nie roznosi się po mieszkaniu ani nie rozsypuje się podczas zakopywania odchodów. Dodatkowym atutem jest możliwość zastosowania specjalnego filtra węglowego, który jeszcze bardziej zniweluje roznoszenie się nieprzyjemnych zapachów. Istnieje jednak ryzyko, że kot, który wcześniej nie korzystał z tego rodzaju kuwety, będzie podchodził do niej bardzo nieufnie, a może nawet stale jej unikał. W takim wypadku należy stopniowo przygotowywać go do nowej toalety. Proces oswajania z zamkniętą kuwetą może przyspieszyć usunięcie z niej drzwiczek, ponieważ często to one (z powodu ograniczania widoczności) stanowią dla kota największy problem.

Wrocław: Wystartowała kampania „Dzikie w mieście”

Wilk

22 maja odbędzie Międzynarodowy Dzień Bioróżnorodności. W związku z tym dzisiaj we Wrocławiu wystartowała kampania „Dzikie w mieście”. Celem akcji jest promowanie praktyk mających wspierać dzikie zwierzęta w mieście oraz poszerzanie wiedzy na temat zachowania się w sytuacji gdy staniemy „oko w oko” z lisem, wilkiem, sarną czy dzikiem. Pomóc w tym mają zajęcia edukacyjne dla dzieci i młodzieży, podczas których eksperci odpowiedzą na wszelkie pytania.

W piątek rozpoczęła się kampania „Dzikie w mieście”. Projekt jest realizowany wspólnie przez wrocławski Urząd Miasta oraz ogród zoologiczny. Ideą przedsięwzięcia jest pomoc dzikim zwierzętom, które można spotkać na ulicach coraz częściej. Kampania nie jest skierowana wyłącznie w stronę zwierząt, ale również do ludzi o czym mówi Katarzyna Szymczak-Pomianowska, dyrektor Departamentu Zrównoważonego Rozwoju UMW:

„Nasza kampania to odpowiedź na pytania, obawy i wątpliwości mieszkańców. Łączymy siły z zoo, by jednym głosem zachęcić do życia w mieście w zgodzie z dzikimi. Ich obecność na terenach zurbanizowanych nie jest niczym nowym. W ramach kampanii podpowiemy również, jak można pomagać im w przypadkach, gdy są ranne i cierpią”.

Dzikich zwierząt z każdym rokiem przybywa

Obecność dzikich zwierząt na terenie miasta nie jest niczym szczególnym. Niepokoi jednak skala tego procederu. W samym Wrocławiu w poprzednim roku zanotowano prawie 1000 interwencji z ich udziałem. To o 40% więcej niż miało to miejsce w 2019 roku. O pomoc apeluje Małgorzata Demianowicz, dyrektor Wydziału Środowiska i Rolnictwa UMW:

„Miasto jest pełne zagrożeń dla dzikich zwierząt. Zwierzę w mieście może ucierpieć – na przykład wpadając pod samochód. Zgłaszajmy sytuacje, w których zwierzę jest ranne i trzeba udzielić mu pomocy lub stanowi zagrożenie. Jeśli to zwykłe spotkanie z dzikim w mieście – dajmy mu odejść i nie wchodźmy sobie w drogę”.

Wydział Środowiska i Rolnictwa uruchomiło całodobową infolinię ds. dzikich zwierząt. Zgłoszenia można kierować pod numer telefonu 71 770 22 22.

Owce ponownie zagościły w rezerwacie Gorzowskie Murawy

Owce

Urząd Miasta w Gorzowie oraz Klub Przyrodnika podtrzymują ustalenia zawarte w umowie, która została podpisana w zeszłym roku. Na jej mocy na terytorium gorzowskiego rezerwatu ponownie zostanie zorganizowany wypas owiec. Miasto przez kilka najbliższych lat będzie dzierżawić klubowi teren, a same zwierzęta będą odpowiedzialne za… koszenie trawnika.

Zgodnie z umową w okresie wiosenno-letnim Gorzowskie Murawy zostaną przeznaczone jako pastwisko dla owiec. Ich obecność w tym miejscu nie jest nowością, ponieważ owce były tam wypasane w poprzednim roku. Wówczas to zwierzęta powróciły po kilku latach nieobecności. Teraz ponownie włochate stworzenia będą gościć w gorzowskim rezerwacie.

Ekologicznie i ekonomicznie

Owce nie będą tam wyłącznie się pasać. Przed nimi długa i odpowiedzialna praca. Mianowicie będą kosić teren rezerwatu, który liczy sobie kilkadziesiąt hektarów. Takie działanie to jednak klasyczne połączenie przyjemnego z pożytecznym. Dla samych owiec będzie to czysta przyjemność, gdyż przez kilka następnych miesięcy będą posilać się swoim ulubionym pokarmem.

Taka forma koszenia niesie za sobą wiele zalet. Przede wszystkim jest ekologiczne, poprawia żyzność gleby oraz pozwala zachować naturalny krajobraz. Nie można też zapomnieć o aspekcie ekonomicznym, ponieważ nie trzeba będzie nikomu płacić za wykonanie usługi. No chyba, że za takową zapłatę należy uznać wypełnione brzuchy owiec.

Owce pozostaną na Gorzowskich Murawach do końca sierpnia. Zwierzęta pasą się na terenie ogrodzonym.

Azyl dla zwierząt egzotycznych na gruntach Lasów Państwowych? Dyrektor ZOO w Poznaniu ma wątpliwości

tygrys

Rządzący chcą stworzyć Centralny Azyl dla zwierząt. Miałby się on mieścić pod Warszawą, na terenie Lasów Państwowych. Niektórzy z ekspertów są jednak zdania, że stworzenie jednej wielkiej placówki dla egzotycznych zwierząt nie jest dobrym pomysłem.

W tekście opublikowanym na łamach serwisu radia TOK FM czytamy, że polski system opieki nad zwierzętami egzotycznymi, które są zatrzymywane na granicy lub odbierane z interwencji, jest po prostu dziurawy. Nie ma miejsca, gdzie mogłyby być trzymane do momentu wyjaśnienia sprawy.

Pomysłem rządzących na poradzenie sobie z tym problemem, jest właśnie projekt ustawy na temat stworzenia Centralnego Azylu dla zwierząt.

Jakie zwierzęta miałyby trafić do Centralnego Azylu?

Projekt ustawy zakłada, że miałoby to być miejsce dla zwierząt „o nie ustalonym statusie”. Przykładem mogą być zatrzymane na granicy tygrysy, które nie mają odpowiedniej dokumentacji. Byłoby to też miejsce dla zwierząt porzuconych, lub takich, które wyrokiem sądu przepadają na rzecz Skarbu Państwa.

Azyl ma powstać na terenie nadleśnictwa Chojnów. Trwają uzgodnienia między resortami w kwestii możliwości przekazania terenu pod budowę Azylu. Chodzi o 95 hektarów. Znajduje się tam budynek o powierzchni około 5 tys. metrów kwadratowych, w którym mogłyby zamieszkać wspomniane zwierzęta.

Dyrektor poznańskiego ZOO wskazuje na pewne problemy

Zadowolenia z zauważenia problemu przez rządzących nie kryje Ewa Zgrabczyńska, która kieruje ogrodem zoologicznym w Poznaniu. Uważa ona jednak, że azylowanie powinno być związane instytucjonalnie z ogrodami zoologicznymi. Podkreśla, że nie powinno dojść do sytuacji, w której powstanie „jeden wielki moloch”, do którego trafiać będą wszystkie zwierzęta.

Dyrektor poznańskiego ZOO uważa, że lepszym rozwiązaniem jest stworzenie grupy pomniejszych ośrodków, które mogłyby być dedykowane konkretnym rodzajom zwierząt.

Zgrabczyńska jest też zaniepokojona kwestią odpowiedzialności za azyl. Podkreśliła, że największe doświadczenie mają w takich interwencjach organizacje prozwierzęce, a nie instytucje państwowe.

za: tokfm.pl

Dziś Światowy Dzień Pszczół!

pszczola

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Pszczół, który został ustanowiony przez ONZ. Każdego roku właśnie 20 maja podkreślamy, jak istotne dla całego ekosystemu są to owady. Pszczoły zapylają aż 77 proc. gatunków roślin, z których wytwarzane są produkty spożywcze roślinnego pochodzenia.

Bez pszczół nie byłoby nawet porannej kawy!

O tym, jak istotne są dla nas pszczoły, przypomniała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu. We wpisie na Facebooku napisano:

„To prawdziwi specjaliści w zakresie żywienia pyłkiem i nektarem?, dzięki czemu są ważnymi zapylaczami roślin kwiatowych??? Dzięki temu ludzie i zwierzęta mają podstawowe wyżywienie, jakim są owoce i warzywa”.

Przypomniano, że nawet poranną kawę możemy pić dzięki pracy pszczół. To samo dotyczy pysznej kanapki z dżemem, nie wspominając już o herbacie słodzonej miodem.

Lasy Państwowe poinformowały też o specjalnej akcji, której celem jest wsparcie tych niezwykle pożytecznych owadów. Między innymi w każdym z nadleśnictw ma powstać łąka kwietna, w niektórych nawet więcej niż jedna. Dalej dodano:

„Skoro na co dzień spędzamy czas w lesie, to nikt inny jak my, nie zajmie się bartnictwem – czyli hodowlą pszczół w barciach. To wcześniejsza forma dbałości o pszczoły, by w rezultacie dobrać się do miodu”.

Akcja BEEaHero

Akcję „BEEaHero” zainicjowała z kolei Fundacja Pszczoła z Piły. Promocję wspiera znany artysta Czesław Mozil, który udzielił głosu w filmie promującym zbiórkę. Z tej okazji stworzona zostanie pasieka edukacyjna, która połączona będzie z ogrodem społecznym. Bożena Wola z fundacji poinformowała:

„Dzięki środkom ze zbiórki ruszy długo wyczekiwana transmisja live z pasieki. Każdy będzie mógł online obserwować życie pszczół. I to bez cenzury!”.

Polski premier podzielił się ciekawostką

O Dniu Pszczoły pamiętał też szef polskiego rządu. Premier Mateusz Morawiecki podzielił się na Facebooku ciekawostką z życia swojej rodziny. Okazuje się, że pszczelarzem był jego ojciec, śp. Kornel Morawiecki. Napisał też:

„W Polsce mamy wielowiekowe tradycje pszczelarskie, a naszymi miodami – pitnymi i tymi klasycznymi, Europa zachwycała się już kilkaset lat temu.

Cieszę się, że tradycja ta wraca, przemysł kwitnie, a świadomość związana z ochroną pszczół i edukacją ekologiczną rośnie”.

za: Polsatnews.pl, Polsat News, Facebook

Tygrys, Lew, Goryl. Niedługo po nich mogą zostać jedynie fotografie

Niedzwiedz polarny

Brytyjski dziennikarz i fotograf Graeme Green rozpoczął akcję „New Big Five”, która ma na celu przedstawienie zwierząt zagrożonych wyginięciem. Główną ideą tej działalności jest przede wszystkim uświadomienie ludzkości z jakimi na co dzień niebezpieczeństwami muszą się mierzyć dzikie zwierzęta na całym świecie.

Słonie, niedźwiedzie polarne, goryle, tygrysy i lwy – oto zwierzęta wchodzące w skład nowej wielkiej piątki. Nic dziwnego, że fotografowie z całego świata walczą o uwiecznienie tych stworzeń, gdyż niebawem obrazy te będą mogły należeć do białych kruków wśród zdjęć. Klasyfikacja została opracowana przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody.

Wymieranie zwierząt odczują również ludzie

Pomysłodawcą projektu jest Graeme Green. Brytyjczyk mówi o tym jak wiele zagrożeń czyha na zwierzęta na naszym globie. Wymienia tu chociażby: zmiany klimatycznie, kłusownictwo czy degradację naturalnych siedlisk przez człowieka. Swoimi działaniami próbuje uświadamiać ludzi na ten temat podkreślając, że wyginięcie choćby jednego gatunku poważnie zaburza funkcjonowanie powiązanych ze sobą ekosystemów. Skutki będą odczuwać nie tylko zwierzęta, ale również ludzie.

Zagrożonych gatunków jest znacznie więcej

Niestety przyszłość nie rysuje się w kolorowych barwach. Według opinii Jane Godall, światowej sławy badaczki dzikiej fauny, aż milion gatunków zwierząt jest zagrożonych wyginięciem. Co prawda Godall wlewa nadzieję, że ten nieszczęsny trend może się odwrócić, lecz muszą się w to zaangażować wszyscy ludzie.

Fotograf Marsel van Oosten, który również jest czynnie oddany inicjatywie dodaje, że mamy do czynienia z największym kryzysem wymierania gatunków od 65 milionów lat, kiedy wyginęły dinozaury. Odpowiedzialność za obecny problem nie ponosi tym razem natura, a ludzie.

Szlaban na szczekanie. Właściciele psów we włoskim miasteczku mogą dostać mandat

szczekanie

Miłośnicy psów w jednym z włoskich miasteczek mają nie lada problem. Muszą pilnować, aby ich psy nie szczekały w nocy. W przeciwnym razie mogą dostać spory mandat.

Właściciele mają uciszać głośne psy

Sytuacja dotyczy miasteczka Recoaro, które znajduje się na północy Włoch. Tamtejszy burmistrz wydał właśnie nakaz dotyczący miłośników tych czworonogów. Muszą pilnować, aby psy nie szczekały w nocy.

Kary, jakie czekają na właścicieli głośnych psów, mogą być niezwykle wysokie. Włoska telewizja poinformowała, że burmistrz Armando Cunegato ustalił wysokość mandatów na poziomie od 25 do nawet 500 euro!

Przeciwko prawu wprowadzonego przez włoskiego burmistrza protestują już obrońcy zwierząt. Krajowy urząd ochrony zwierząt jest zdania, że tak wysokie kary mogą spowodować, że właściciele psów będą stosować radykalne sposoby w celu uciszenia swoich psów. Presja finansowa jest bowiem ogromna.

Dlaczego psy szczekają w nocy?

Powodów, dla których psy szczekają w nocy, może być bardzo wiele. Często jest to po prostu ostrzeżenie dla jego właściciela, kiedy zwierzę słyszy hałasy dochodzące z zewnątrz.

Co więcej, psy szczekają także wtedy, gdy same odczuwają lęk. Niekiedy chodzi też po prostu o znudzenie. Problemy z nocnym szczekaniem dotyczą wielu psów, jednak są sposoby na poradzenie sobie z tym problemem.

Najczęściej kluczem do sukcesu jest, o dziwo, ignorowanie psa, który chce zwrócić naszą uwagę. Na pewno w żaden sposób nie pomoże krzyk. Jeśli pies szczeka na przykład na przechodniów, których widzi przez okno, czasem dobrym rozwiązaniem jest po prostu lepsze zasłanianie ich na noc. W przypadku gdy przez psa nie możemy spać, dobrym wyjściem może być też wizyta u psiego behawiorysty.

za: PAP, psy.pl

Zakupy ze swoim pupilem? Teraz to możliwe

najładniejsze psy

Największy właściciel centrów handlowych w Polsce – EPP poinformował, że w obiektach należących do firmy mile widziane są psy, koty i inne zwierzęta domowe. Przedsiębiorstwo zakomunikowało ten fakt poprzez wywieszenie bannerów w newralgicznych miejscach.

Data nie jest przypadkowa, gdyż zbiega się z obchodzonym w najbliższą sobotę ogólnopolskim Dniem Praw Zwierząt. Klienci wraz z pupilami będą mogli wchodzić do części wspólnej, strefy restauracyjnej oraz do wybranych sklepów i salonów. Zwierzaki mają jednak znajdować się cały czas pod nadzorem właścicieli. O idei tego projektu mówi Urszula Matej-Bil, dyrektor komunikacji EPP:

„Korzystając z obchodzonego w sobotę 22 maja ogólnopolskiego Dnia Praw Zwierząt chcemy ogłosić, że zwierzaki są mile widziane w naszych centrach. Jest to odpowiedź na potrzeby właścicieli zwierząt domowych, którzy nie mogą zostawić swojego pupila w domu lub nie chcą, aby na nich czekał na zewnątrz lub w nieprzygotowanym do tego miejscu, gdy odwiedzają nasze obiekty. Dajemy im możliwość wprowadzania swoich pupili do centrów handlowych pod warunkiem stosowania się do zasad zawartych w regulaminach centrów oraz zadbania o komfort i bezpieczeństwo zwierząt oraz innych odwiedzających. Chcemy, aby nasze obiekty handlowe były nowoczesnymi miejscami, opowiadającymi na potrzeby szerokiego grona klientów, także tych, którzy chcą je odwiedzić ze swoimi zwierzakami”.

Zwierzęta mile widziane, ale zasady zobowiązują

Ten niewątpliwie miły gest jest godny pochwały dlatego tym bardziej powinniśmy uszanować panujące zasady w miejscach, gdzie można udać się ze swoim pupilem. Jeżeli udajemy się na zakupy z psem powinniśmy zaopatrzyć go w smycz i kaganiec oraz trzymać w bezpiecznej odległości od innych osób. Koty i małe zwierzęta natomiast należy przechowywać w specjalnym pojemniku, torbie lub transporterze.

Pamiętajmy również, że to właściciel ponosi pełną odpowiedzialność za zachowanie swojego zwierzęcia wliczając w to oczywiście sprzątanie po swoim pupilu.

Problemem jest stres? Pomóc może… pies! Ważne badanie amerykańskich naukowców

pieski

Wpływ psów na naszą kondycję psychiczną może być bardzo niedoceniany. Najnowsze badania dowodzą, ze terapia z udziałem tych zwierząt może doprowadzić chociażby do zmniejszenia odczuwanego stresu.

Badania potwierdzają: psy skutecznie pomagają radzić sobie ze stresem

Trwające aż trzy lata badania w tej kwestii przeprowadzili naukowcy z Washington State University. Zaproszono do nich ponad 300 studentów, których przydzielano losowo do jednego z trzech programów radzenia sobie ze stresem. Każdy z nich trwał cztery tygodnie. Wyniki zostały opublikowane na łamach czasopisma „AERA Open”.

Największą poprawę odnotowano u tych studentów, którzy byli w największym stopniu narażeni na zaburzenia zdrowia psychicznego związanego ze stresem, a do tego uczestniczyli w terapii z udziałem psów – czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej.

Co istotne, wpływ terapii utrzymywał się aż przez sześć tygodni po jej zakończeniu.

Autorka badania wskazała, że dzięki kontaktowi ze zwierzętami możemy łatwiej radzić sobie z problemami. Mniej nas one przytłaczają, co wspomaga procesy myślenia.

Dogoterapia w Polsce

W Polsce dogoterapia jest stosowana już od 1987 roku. W roku 2004 powołany został Polski Związek Dogoterapii. 15 czerwca każdego roku obchodzony jest z kolei Ogólnopolski Dzień Dogoterapii.

Do tej pory jednak dogoterapia najbardziej kojarzona jest z rehabilitacją dzieci, szczególnie niepełnosprawnych. Nowe badania mogą sprawić, że terapie tego rodzaju staną się bardziej popularne. Wiadomo już, że terapia z udziałem psa dobrze wpływa chociażby na osoby chore, samotne oraz starsze.

za: PAP

Kolejny apel pracowników ZOO dotyczący karmienia zwierząt

Koala

Pracownicy jednego z warszawskich ogrodów zoologicznych zwrócili się z ważnym przesłaniem skierowanym do mieszkańców i odwiedzających turystów. Sprawa dotyczy dokarmiania zwierząt. Niestety ostatnie incydenty i nie stosowanie się osób do panujących zakazów w tej kwestii powodują, że zdrowie, a nawet życie podopiecznych może być zagrożone.

Mimo czytelnych zakazów zabraniających karmienia, opiekunowie zwierząt znajdują na wybiegach coraz więcej pokarmów. Cieplejsza aura sprawia, że ZOO odwiedza z każdym tygodniem więcej osób, co zwiększa ryzyko zatrucia, a nawet śmierci mieszkańców ogrodu zoologicznego.

Zwierzęta podlegają diecie, a są karmione słodyczami

Warto pamiętać, że każdy podopieczny podlega ścisłej diecie, która jest opracowywana szczegółowo przez Dział Żywienia Zwierząt przy współpracy z opiekunami. Menu uzależnione jest nie tylko od gatunku, ale również od wieku, płci, zdrowia i kondycji. Niestety pracownicy często obserwują znajdujące się na wybiegach pokarmy, które odbiegają od żywienia danego osobnika wymieniając chociażby tu: banany, jabłka, paluszki, gofry, zapiekanki, a także cukierki i lody.

Opiekunowie wystosowali specjalny apel, w którym również przypominają o konsekwencjach niedostosowania się do zasad:

„Zwiedzający nie mogą podawać zwierzętom niczego! Zwierzaki karmią tylko ich opiekunowie! Chwila ludzkiej przyjemności może powodować u zwierząt długotrwałe cierpienie i kosztować je utratę zdrowia, a nawet życia! Powtarzamy to jak mantrę, ale nie wszyscy dostrzegają powagę sytuacji”.

Jak widać warto przestrzegać tej zasady, gdyż takim zachowaniem wyświadczymy zwierzętom wielką przysługę.

Masz niepotrzebne rzeczy? Daj im drugie życie i pomóż zwierzętom

Jez

Dzisiaj od godziny 12.00 na placu Marii i Lecha Kaczyńskich przed Galerią Katowice rozpocznie się akcja „Dajemy rzeczom drugie życie. Ratujemy zwierzęta!”. W tym przedsięwzięciu organizowanym przez fundację Arka może pomóc każdy. Wystarczy przynieść na kiermasz niepotrzebne rzeczy, które dla kogoś mogą okazać się bardzo przydatne. Zebrane środki zostaną przeznaczone na pomoc zwierzętom.

Zwierzakom może pomóc każdy

Otwarcie akcji „Dajemy rzeczom drugie życie. Ratujemy zwierzęta!” odbędzie się 19 maja w południe. Celem działań jest pomoc zwierzętom do czego przyczynić może się każdy. Fundacja ekologiczna Arka zbiera niepotrzebne rzeczy, które będzie można następnie zakupić na zorganizowanym kiermaszu.

Oczywiście nie zabraknie również atrakcji. Oprócz wspomnianego kiermaszu przeprowadzone zostaną warsztaty oraz gry ekologiczne o tematyce odpadowej w tematyce „zero waste”. Ponadto pierwsze 100 osób, które wezmą udział w kiermaszu otrzyma bezpłatną paczkę nasion kwiatów przyjaznych dla pszczół. O pozytywnych aspektach kampanii mówi Wojciech Owczarz, prezes Fundacji Ekologicznej Arka:

„Cieszy nas możliwość organizowania akcji łączącej tematykę ekologiczną z ratowaniem zwierząt. Super, że możemy robić coś lokalnie spotykając się z pozytywnym i ogromnym zainteresowaniem, a jeszcze możemy promować nowoczesne rozwiązania gospodarki zero odpadowej. Bardzo ważna dla nas jest także bardzo konkretna i potrzebna pomoc zwierzętom”.

Jeśli macie niepotrzebne rzeczy, to warto przynieść je na kiermasz. Fundacja zbiera m.in.: książki, gry, zabawki, upominki, sprzęt sportowy i wiele innych!

Naukowcy policzyli, ile ptaków żyje na ziemi. Cztery gatunki zdecydowanie dominują

wrobel

Naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w Sydney postanowili przeprowadzić badania, których celem było oszacowanie liczby ptaków żyjących na ziemi. Badacze wyliczyli, że liczba ta wynosi aż 50 miliardów.

Jak oszacowano liczbę ptaków?

W swoich badaniach posiłkowali się bazą eBird. Zawiera ona prawie miliard wpisów na temat ptaków, które udało się zaobserwować. Pomocne były też dane z poszczególnych badań terenowych. Co więcej, badaczom udało się opracować algorytm, który pozwolił na oszacowanie globalnej liczebności poszczególnych gatunków.

Poza liczeniem pojedynczych ptaków, naukowcy oszacowali też liczbę gatunków tych zwierząt. Jest ich aż 9700. Jak się okazuje, liczebność wielu australijskich gatunków liczona jest w milionach. Przykładowo lorysa niebieskobrzucha występuje w liczbie 19 milionów. Niektórych ptaków jest znacznie mniej – przepiórników czarnopierśnych jest tylko 100.

Badacze z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w Sydney twierdzą, że udało im się oszacować liczebność aż 92 proc. gatunków ptaków. Co ciekawe, w przypadku czterech z nich liczba sztuk przekracza miliard.

Na świecie najpopularniejszy jest wróbel zwyczajny

Najliczniejszym ptakiem na ziemi okazał się wróbel zwyczajny. Ptaków tego gatunku jest aż 1,6 miliarda. Niewiele mniej, bo 1,3 miliarda liczy populacja szpaka zwyczajnego. Mew dalawarskich jest 1,2 miliarda, a dymówki 1,1.

Główny autor badań, dr Corey Callaghan przyznaje, że naukowców zaskoczyło, jak bardzo na świecie dominuje kilka spośród tak licznych gatunków ptaków.

Niestety, bardzo wiele jest też ptaków zagrożonych. Aż 12% zbadanych gatunków występuje w liczbie nieprzekraczającej 5000 osobników. Takim ptakiem jest chociażby rybitwa chińska.

za: wyborcza.pl, kopalniawiedzy.pl, phys.org

„Zwierzęta i morze” jako przykład wyjątkowej relacji łączącą faunę oraz ludzi

Mewy

W gdyńskiej Galerii Klif trwa wystawa pod tytułem „Zwierzęta i morze”. Michał Miegoń z Muzeum Miasta Gdyni zaznacza, że ekspozycja ma stanowić hołd kompanom marynarzy oraz tym zwierzętom, które na stałe wpisały się w portowy krajobraz miasta.

Od 7 maja można podziwiać wystawę „Zwierzęta i morze”, która prezentuje 15 fotografii datowanych na lata 1921-1983. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni. Dominują psy, koty, małpy, papugi i albatrosy, a całość ma przede wszystkim przedstawiać niezwykłą więź łączącą ludzi i zwierzęta. Wszystko to ukazane jest w morskiej scenerii – na plaży, statkach czy gdyńskich ulicach. Psy, koty i inne stworzenia są nieodłącznymi kompanami i nie inaczej jest w przypadku ludzi morza, którzy zabierali zwierzęta często na pokład lub wpraszały się same stając się nieraz członkami załogi.

A. Drączkowska: „Zwierzęta są bez wątpienia źródłem radości”

To właśnie zwierzęta są pierwszoplanowymi postaciami ekspozycji. Jak pokazuje historia te stworzenia były przydatnymi członkami załogi, które z czasem zyskały wręcz miano symboli zapisując się na stałe w mitologii morskiej. Przede wszystkim jednak zwierzęta były zahartowanymi i wiernymi towarzyszami. O niezwykłym wpływie obecności zwierzaków w naszym życiu opowiada kuratorka wystawy, Agnieszka Drączkowska:

„Przebywanie w towarzystwie zwierząt ma dobroczynny wpływ na nasze zdrowie – może pomóc obniżyć ciśnienie krwi i zredukować stres. Zwierzęta są też bez wątpienia źródłem radości, o czym wiedzą wszyscy właściciele czworonogów. Tę radość możemy zobaczyć na archiwalnych zdjęciach Muzeum Miasta Gdyni – pokazują one wyjątkowe historie przyjaźni między ludźmi i zwierzętami z motywem morskim w tle. Widać, że gdynianie lubili zwierzaki, także te egzotyczne. Gdynia to morskie miasto, stąd zdjęcia ze statków z albatrosem czy papugami. Wystawa dostępna będzie dla zwiedzających w wydzielonej przestrzeni ekspozycyjnej na parterze centrum. Fotografie będą rozmieszczone w taki sposób, aby oglądający mieli komfort i przestrzeń do ich podziwiania”.

Wystawa potrwa do 28 czerwca. Wstęp jest wolny.

Katowickie osiedla łączą siły na rzecz zwierząt w schroniskach

kolczatka dla psa

Beata Kapica-Zając i Roman Bromboszcz z rady osiedla Kokociniec wpadli na szczytny pomysł. Otóż katowickie osiedle zbiera plastikowe nakrętki, a dochód z ich sprzedaży trafi do schroniska w Katowicach.

Specjalny przeźroczysty pojemnik znajduje się w sklepie osiedlowym „Kubuś”. Nie jest to jednak jedyne miejsce, w którym można wrzucać zakrętki. Na każdym z 12 wieżowców na osiedlu Kokociniec i jednym na osiedlu Bema zlokalizowane są kartony oklejone charakterystycznymi plakatami. W całym przedsięwzięciu udział wzięła również rada osiedla Rolna, która rozmieściła pojemniki w newralgicznych punktach swojego terytorium.

Plastikowe nakrętki cenniejsze niż się wydaje

Pojemniki wypełnione nakrętkami są systematycznie odbierane przez pracowników schroniska dla zwierząt. Następnie uzbierane środki są przeznaczone na zakup karmy i lekarstw. Dodatkowo pieniądze pozwolą sfinansować sterylizację kotów wolno żyjących. O wartości surowca mówi Beata Kapica-Zając, współpomysłodawca akcji:

„Zbierane są różnego rodzaju nakrętki. Są surowcem bardzo cennym, bo inny i zarazem tańszy jest proces ich recyklingu. Zbierane będą nakrętki głównie z butelek plastikowych typu PET, ale mogą to być też plastikowe zakrętki z płynów, szamponów, nakrętki z mleka w kartonie, soków. Muszą to być nakrętki z tworzywa sztucznego, które można przerobić na granulat. Nie mogą zawierać żadnych części metalowych, pompek, sprężynek”.

Pierwsze nakrętki zebrano w zaledwie 9 dni od rozpoczęcia zbiórki. Wówczas zebrano aż 10 sztuk worków o pojemności 65 litrów każdy. Akcja trwa nadal.

Chicago: Tysiąc kotów znalazło pracę. Mają zadanie bojowe

koty

Koty w amerykańskim mieście Chicago będą miały zajęcie. Władze zatrudniły aż tysiąc dzikich zwierzaków, które mają niezwykle istotne zadanie. Chodzi o walkę z plagą szczurów, która spędza sen z powiek rządzącym. Projekt nosi nazwę „Cats at Work”, czyli „Koty w pracy”.

Koty będą miały opiekunów

Dla kotów zadanie to oznacza nie tylko zajęcie zgodne z ich instynktem. Zwierzaki są pod stałym nadzorem swoich opiekunów, którzy mają zadbać, aby nie brakowało im jedzenia i wody. Koty zostaną też zaszczepione.

Oddział specjalny kotów do walki ze szczurami został wybrany z takich zwierzaków, które nie byłyby w stanie przystosować się do mieszkania z człowiekiem w mieszkaniu, ani w schronisku.

Jak informuje serwis se.pl, niektóre z nich mogły nawet zostać uśpione. Pionierski program władz Chicago oznacza jednak dla nich zajęcie, dzięki któremu będą miały zapewnione jedzenie oraz czystą wodę. Miasto z kolei stanie się bardziej czyste dzięki realnej pomocy ze strony kotów. Szczury potrafią naprawdę mocno dać się we znaki jego mieszkańcom.

Na pomysł władze wpadły po tym, jak znalazło się ono już szósty raz z rzędu na pierwszym miejscu w rankingu najbardziej zaszczurzonych miast w USA. Dalej są Los Angeles i Nowy Jork.

Czas na Polskę!

Być może włodarze polskich miast również powinni rozważyć wdrożenie u siebie podobnych rozwiązań. Na problemy ze szczurami skarżą się mieszkańcy bardzo wielu z nich.

Wystarczy tu przytoczyć słowa pani Anny, mieszkającej na warszawskiej Pradze-Północ. W rozmowie z Radiem Kolor informowała w zeszłym roku:

„Szczury na początku chodziły tylko w nocy, a teraz biegają po całej kamienicy. Okazuje się, że gniazdo szczurów jest pod moją podłogą! Nie jestem w stanie psychicznie tutaj mieszkać”.

Czy również w Polsce kocie armie poradzą sobie z tym problemem? Czas pokaże.

za: se.pl, radiokolor.pl

Lis jako zwierzę domowe. Niezwykła historia przyjaźni

lis 1

Pewna mieszkanka wsi Bobrowniki nieopodal Piekar Śląskich ma swoim domu nietypowe zwierzę. Chodzi o… lisa! Kobieta przekonuje, że jest fantastycznym kompanem, a historie krążące na temat tych zwierząt są w większości nieprawdziwe.

„Lisiak” trafił do pani Urszuli 4 lata temu

Do domu pani Urszuli mały lisek trafił przed czterema laty. Znaleziono go w okolicach jezior Pogorii w Dąbrowie Górniczej, maluch piskiem wzywał swoją matkę. Zajęło się nim Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt. Jego wolontariuszka znała panią Ulę, miłośniczkę zwierząt, choć do tej pory zajmowała się ona raczej psami i kotami.

Ostatecznie lisek trafił pod opiekę pani Urszuli, do Bobrownik. Początkowo kobieta karmiła zwierzę mlekiem z butelki, choć jak przekonuje:

„Już wtedy wiedziałam, że to początek pięknej przyjaźni”.

Właściciele na swojego zwierzaka wołają „lisiak”. Jak czytamy w serwisie bytomski.pl, zwierzę na spacery wychodzi na szelkach i smyczy, jednak potrafi chodzić przy nodze. Dalej napisano:

„ Gdy chce się przytulić, jednym ruchem wskakuje w ramiona właścicielki. Warunek spaceru jest jeden – na horyzoncie musi być widoczny mąż Urszuli. Chociaż lis traktuje go jak konkurenta, czuje też zależność i przywiązanie”.

Zachowuje się trochę jak kot

Co zaskakujące, lis potrafi też załatwiać się do kuwety! W domu wyleguje się na parapecie, zupełnie jak kot. Żywi się przede wszystkim mięsem.

Właścicielka zwierzęcia nie zgadza się z artykułami na temat lisów, jakie czytała na portalach społecznościowych. Twierdzi, że ludzie lisów nie znają i podają błędne informacje.

„Lisiak”, jak czytamy w dalszej części tekstu, jest regularnie badany przez weterynarza oraz szczepiony. Jego właścicielka przyznaje, że ludzie na spacerach reagują różnie. Jedni z sympatią, inni krytykują kobietę za brak wyobraźni i męczenie swojego pupila.

za: bytomski.pl

Warszawa: Na Pałacu Kultury wykluły się sokoły wędrowne!

sokolwedrowny

Niezwykłe wydarzenie miało miejsce na 45. piętrze pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Jak informuje serwis tustolica.pl, w gnieździe na jednym z najwyższych budynków Warszawy wykluły się cztery pisklęta sokoła wędrownego.

Płci ptaków jeszcze nie znamy

Obecnie nie jest jeszcze znana płeć wszystkich ptaków. Tego dowiemy się dopiero, gdy zostaną one zaobrączkowane.

Jak informuje wspomniany portal, pierwsze z jaj znaleziono 16 marca, kolejne 19, 22 i 24 dnia tego miesiąca. Wszystkie pisklęta wykluły się między 23 a 29 kwietnia tego roku.

PKiN poinformował, że ptaki otrzymają dwie obrączki. Jedna z nich informować będzie o tym, gdzie się narodziły. Jak czytamy na stronie serwisu, przypadnie im obrączka żółta (ptaki narodzone w mieście). Czerwona oznacza góry, zielona z kolei – las.

Poinformowano również, że szczęśliwi rodzice to parka Franek i Giga. Wcześniej w tym miejscu mieszkały Wars i Sawa. W 2015 roku jednak padły, miały 19 i 20 lat.

Serwis podaje, że w każdą sobotę u stóp Pałacu Kultury i Nauki spotkać można „FalcoFanów”, którzy podglądają ptaki przez lunetę i opowiadają turystom o życiu tych zwierząt.

Już nie tak liczny jak kiedyś

Sokół wędrowny jest drapieżnym z rodziny sokołowatych, który bytuje w Europie oraz na pozostałych kontynentach poza Antarktydą. Dziś już nie jest tak liczny jak kilkadziesiąt lat temu.

W Polsce i Europie był niegdyś rozpowszechnionym ptakiem lęgowym. W latach 50’ i 60-tych nastąpił jednak drastyczny spadek jego liczebności. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest skażenie środowiska biocydami. Szacuje się, że obecnie w Europie znajduje się około 700 par lęgowych.

Ptaki te żywią się przede wszystkimi innymi ptakami wielkości gołębia, które łapią w locie. Ofiarę atakują spadając na nią lotem nurkowym z prędkością od 300 do nawet 350 kilometrów na godzinę.

za: tustolica.pl,Wikipedia

Źródło zdjęcia: Wikipedia (Renata Mascareñas) CC BY-SA 3.0

Zaginiony york powrócił do domu po ponad czterech miesiącach poszukiwań

psy miniaturki - yorkshire terriery

Po ponad czterech miesiącach od zaginięcia, właściciele odzyskali swojego pupila. York o imieniu Charlie zaginął w nowy rok, kiedy podczas spaceru na Osiedlu Morskim (gmina Kosakowo) przestraszył się hałasu wybuchającej petardy.

Charlie uciekł prawowitym właścicielom w trakcie popołudniowego spaceru 1 styczna br. Pies pobiegł w nieznanym kierunku przestraszony hukiem petardy, która wybuchła nieopodal zwierzęcia. Akcja zakończyła się szczęśliwie dzięki ogłoszeniom umieszczanym na portalach społecznościowych. Niezłomnością wykazała się także pani Ani, właścicielka psa, która z pomocą internautów odnalazła yorka. Mimo pozytywnego zakończenia, sprawą zajęła się policja.

Pies był zaniedbany i mocno zestresowany po powrocie

Zwrot w poszukiwaniach nastąpił 10 maja. Wówczas weterynarz z gabinetu Arkadia Gdynia Karwiny skontaktowała się z właścicielami, aby dokonać weryfikacji danych sczytanych z chipa. Podejrzenia wzbudziły brak książeczki zdrowia u dorosłego psa. Klient lecznicy, który przyszedł z Charliem kupił zwierzę nieświadomie o czym mówi pani Ania:

„Był bardzo zdenerwowany, kiedy dowiedział się, że to zaginiony pies. Uzgodniliśmy, że zwrócę mu koszt zakupu psa, a on zwróci nam Charliego”.

Radość z powrotu Charliego do domu była ogromna mimo, lecz pierwsze dni nie były łatwe:

„Pierwsze trzy dni po powrocie były bardzo ciężkie – wspomina pani Ania. – Charlie zachowywał się jak staruszek, był zupełnie bez wigoru. Brakowało mu kondycji, nie chciał również jeść profesjonalnej karmy. Musiałam karmić go z ręki, ziarenko po ziarenku” – powiedziała prawowita właścicielka dodając, że pies był zaniedbany wliczając w to uszkodzenie rzepki w prawej tylnej łapce.

Holandia: Uczeni tresują pszczoły, aby mogły wykryć zakażenie Covid-19

Pszczoly

Pszczoły wykrywające zakażenie Covid-19? Otóż jest to możliwe, co udało się osiągnąć holenderskim naukowcom. Według badaczy owady mają ku temu odpowiednie możliwości.

Naukowcy z Wageningen University & Research wraz ze start-upem InsectSense postanowili wykorzystać pszczoły w walce z koronawirusem. Wiadomo nie od dziś, że owady te mają niesamowicie rozwinięte receptory węchowe. Ten fakt postanowili wykorzystać uczeni tworząc prototyp maszyny, która ma pomóc pszczołom wykryć wirus. Mówił o tym profesor Wim van der Poel w rozmowie z NPO Radio 1:

„Trwają też prace nad opracowaniem specjalnego bioczipu, w którym geny owadów będą wykorzystywane do dokładnego wykrywania substancji lotnych z taką samą czułością jak u owadów. Tworzy się »odciski palców« substancji lotnych. Technologia umożliwia szybkie testowanie, jest nieinwazyjna, opłacalna, bardzo dokładna, a nawet może rozpoznać stopień zaawansowania choroby”.

Woda z cukrem za wykrycie Covid-19

Covid-19, jak w przypadku innych chorób pozostawia zmiany metaboliczne w organizmie, które wywołują charakterystyczny zapach. Aby było możliwe wykrycie aromatu, naukowcy szkolili pszczoły w podobny sposób w jakim uczone są psy. Wabikiem okazała się woda z cukrem, którą nagradzane zostały pszczoły po wykryciu koronawirusa. Dzięki kilkukrotnym powtórzeniu tej czynności owady zaczęły kojarzyć specyficzną woń o czym poinformowali naukowcy na stronie internetowej uniwersytetu.

Kot czy kotka? Czy płeć kota ma znaczenie?

kot czy kotka

Kot czy kotka? To pytanie, które nurtuje wszystkich, którzy zamierzają przyjąć do swojego domu nowego mruczka. Sprawdź, czy to naprawdę istotna różnica. Kiedy zdecydować się na kocura, a kiedy na kotkę?

U niektórych zwierząt cechy charakterystyczne dla danej płci są rozróżnialne na pierwszy rzut oka, u innych – nie jest to takie proste, jeśli nie widzimy narządów płciowych. U kotów dymorfizm płciowy nie jest tak wyraźny, jak np. u lwów. W wielu przypadkach da się jednak odróżnić kotkę od kocura po wyglądzie. Czy jednak mają one różne charaktery?

Kocur czy kotka? Jak rozpoznać zwierzęcia?

Różnica między kotem a kotką jest oczywista, jeśli da się ją sprawdzić pod ogonem. Czy jednak po samym wyglądzie zewnętrznym można odróżnić kocury od kotek? Istnieją pewne ogólne zasady, jednak czasem mogą nas one zaprowadzić na manowce.

Kot czy kotka – cechy fizyczne

Zazwyczaj kocury są większe od kotek, masywniejsze, mocniej zbudowane. U wielu z nich rzuca się w oczy większa i szersza głowa. Nie należą jednak do rzadkości także i drobne samce. Dotyczy to na przykład osobników najsłabszych z miotu, z wadami albo źle żywionych na etapie rozwoju. Nie brakuje też dorodnych kotek, które można pomylić z kocurami.

Wyraźniejsze różnice pomiędzy płciami pojawiają się u kotów dużych ras, takich jak maine coon, kot norweski leśny, syberyjski itp.

Kocur czy kotka – różnice płciowe

Oczywiście stuprocentowej pewności nabieramy, zaglądając pod rzeczony ogon. U dorosłego, niewykastrowanego kocura pierwszorzędową cechą płciową są jądra. Problem powstaje, gdy trzeba rozpoznać płeć u kociego noworodka. Jądra u malucha nie zagnieździły się jeszcze w mosznie, cały czas pozostają w jamie brzusznej. I na to jest jednak sposób.

Płeć małego kotka zawsze sprawdzaj bardzo delikatnie, aby nie stresować zwierzęcia niepotrzbenie. Po uniesieniu ogonka natychmiast zauważysz odbyt – poszukaj więc poniżej drugiego otworu, który stanowi cewka moczowa. 

U kotki odległość między odbytem a sromem jest niewielka. Szpara sromowa ma podłużny kształt i przypomina nieco przecinek. Często opisuje się schematyczny wygląd tych otworów jako średnik lub odwrócony wykrzyknik.

Jeśli u kotki mamy średnik, u kocurka szukamy raczej obszernego dwukropka. Odległość między odbytem a ujściem cewki moczowej samca jest znacznie większa – od ok. 1,3 cm u małego kociaka do 2,5 cm u kota dorosłego. Między tymi dwiema kropkami z czasem u kocurka umiejscawiają się jądra.

Nie załamuj się jednak, jeśli nie będziesz w stanie trafnie rozpoznać, czy kilkudniowe kocię to kocur, czy kotka. Pomyłki zdarzają się nawet doświadczonym hodowcom! 

Kot a kotka – czy są różnice w charakterze?

Czy kotki są grzeczniejsze od kocurów? Czy są bardziej przywiązane do człowieka? Czy kocurek jest bardziej „szorstki” w obyciu? Takie pytania zadaje sobie wiele osób, które po raz pierwszy wezmą pod opiekę kota. Podstawowa zasad brzmi – nie przekładaj stereotypowych cech ludzkich na kocie. Kocury nie muszą być agresywne, ba, często bywają łagodniejsze niż kotki. Samce nie są też słabiej przywiązane do człowieka. 

Kot czy kotka – niewykastrowane samce

Różnice między kotem a kotką zauważysz głównie u zwierząt niewykastrowanych. Wynikają one wówczas z cech płciowych.

Niekastrowany kocur ma skłonności do zajmowania większego terytorium i robienia dłuższych wycieczek w poszukiwaniu partnerek. W tym czasie może wybrać się naprawdę daleko, a po drodze wchodzić w konflikty z innymi kocurami. Narażony jest wtedy na liczne niebezpieczeństwa. Oczywiście, jeśli jest kotem wychodzącym.

Kocury w hodowlach nie są kotami wychodzącymi. Pozostają w domu, lecz wówczas ujawnia się jeszcze jeden element charakterystyczny dla wielu niewykastrowanych samców. Jest to znaczenie terenu moczem, czyli charakterystyczne „strzykanie”. Mocz ma bardzo silny i gryzący zapach. Nie da się oduczyć płodnego kocura takiego zachowania, natomiast pamiętaj, że nie jest ono regułą – nie każdy kot znaczy, ale wiele z nich to robi. 

Jedynym wyjściem z sytuacji jest kastracja. W przypadku kotów, które nie są wykorzystywane do hodowli, zaleca się przeprowadzenie zabiegu jak najwcześniej. Najlepiej, zanim kot zacznie znaczyć i wejdzie mu to w nawyk.

Kocur a kotka – wpływ kastracji na samice

Niewykastrowane kotki zazwyczaj nie znaczą terenu, natomiast po osiągnięciu dojrzałości płciowej przechodzą pierwszą ruję. Może ona mieć różne formy, ale zazwyczaj samica nawołuje kocury, przybiera charakterystyczną pozycję z uniesionym do góry zadem i przechylonym na bok ogonem, ociera się o wszystko, tarza. Może próbować ucieczki. Nie śpi tyle, ile powinna i często odmawia jedzenia. Ruja potrafi być bardzo wyczerpująca dla organizmu. 

Jeżeli kotka nie zostanie pokryta, ruja zwykle sama się wycisza – aż do kolejnej, która następuje kilka miesięcy później. Niektóre kotki przechodzą w groźny dla nich stan rui permanentnej, co wymaga wizyty u lekarza weterynarii.

Bez względu na to, czy zagości u ciebie kocur czy kotka, warto wykastrować zwierzę przed osiągnięciem przez nie dojrzałości. Dla kotki jako idealny lekarze wskazują okres między 4. a 6. miesiącem życia. Kocur dojrzewa nieco dłużej niż kotka.

Wybór kota domowego — kocur czy kotka?

Każdy kot niehodowlany powinien zostać poddany zabiegowi kastracji. Kastracja pozbawia koty zachowań biologicznych charakterystycznych dla płci. I dlatego nie ma właściwie różnicy, czy wybierzesz kota czy kotkę po zabiegu. Charakter zwierzęcia jest cechą osobniczą. Jeżeli natomiast szukasz kota o konkretnych cechach fizycznych, płeć może mieć znaczenie.

Kot czy kotka – umaszczenie i rozmiary zwierzęcia

Koty duże, o szerokiej głowie, przypominające misia będą raczej kocurami. Rude futerko pojawia się w 75–80% u samców, dlatego zwierzę w takim umaszczeniu będzie raczej płci męskiej. Jeśli natomiast zależy ci na kocie o maści szylkretowej, niemal na pewno trafisz na kotkę. Takie umaszczenie jest cechą sprzężoną z płcią. U kocurów pojawia się tylko w wyniku mutacji genetycznej lub choroby. Dzieje się to bardzo rzadko.

Jak zostało wspomniane, u kotów rozmiar nie zawsze idzie w parze z tym, czy jest to kocur czy kotka. Częściej jednak to samice są filigranowej budowy. 

Koty a alergie — lepiej wybierz samicę

Interesująca jest zależność między płcią kota a produkcją alergenów. Kocury, szczególnie te niewykastrowane, produkują więcej łoju natłuszczającego włosy niż kotki. W łoju, podobnie jak w ślinie, zawarte jest białko będące najczęstszym sprawcą alergenem wywołującym niepożądaną reakcję u ludzi. U kocura wykastrowanego produkcja łoju znacznie spada, a wraz z nią – ilość dostającego się na sierść alergenu.

Zarówno z kocurem, jak i z kotką możesz stworzyć wyjątkową relację. Wybierając kota, kieruj się raczej charakterem danego osobnika i jego potrzebami, o których opowie ci wolontariusz w schronisku, opiekun fundacyjny czy hodowca.

Kot a kotka – kwestie zdrowotne

Czy różnice między kotem a kotką przekładają się jakoś na opiekę weterynaryjną? Stosunkowo niewielu nowych opiekunów się nad tym zastanawia, jednak warto zadać sobie pytanie, czy kotki chorują częściej niż kocury? A może jest odwrotnie? 

Nie ma żadnej różnicy między zapadalnością na często spotykane choroby. Decydujące są tutaj przede wszystkim kwestie genetyczne oraz dieta i styl życia zwierzęcia. Niczym nie różni się też kalendarz szczepień kocura i kotki.

Warto zaznaczyć, że obie płcie poddawane są zabiegowi kastracji. Oznacza to nic innego, jak tylko chirurgiczne usunięcie organów rozrodczych. U różnych płci zabieg wygląda jednak inaczej.

Kot czy kotka – kastracja jako profilaktyka zdrowia

Chociaż obydwie płcie poddawane są temu samemu rodzajowi zabiegu, to jednak jego inwazyjność jest w obydwu przypadkach różna. Kastracja kocura wymaga jedynie niewielkiego nacięcia na mosznie. Zazwyczaj po zabiegu nie ma potrzeby zakładania szwów. Rana zrasta się dzięki stykającym się ze sobą tkankom.

W przypadku kotek kastracja jest poważną operacją. Wymaga otwierania jamy brzusznej i usunięcia macicy oraz jajników. Następnie zakładane są szwy i specjalny kubraczek, który zapobiega wylizywaniu rany. Kastracja kotki jest także zabiegiem droższym od kastracji kocura. 

Jeżeli nie prowadzisz zarejestrowanej hodowli, kastracja kotki jest konieczna. Chociaż zabieg jest bardziej inwazyjny niż w przypadku samca, zasadniczo uchodzi on za podstawę profilaktyki zdrowotnej. Musisz jednak mieć świadomość, że kotka po kastracji wymaga zazwyczaj intensywnej opieki, a na sam zabieg trzeba przeznaczyć nieco więcej pieniędzy. 

Kocur, czy kotka? Różnice w przypadku braku kastracji

Niewykastrowany kocur zazwyczaj znaczy granice swojego terytorium poprzez zostawianie śladów moczu na pionowych powierzchniach. Normalnym zachowaniem jest także uciekanie z domu i wybieranie się na bardzo długie wyprawy w poszukiwaniu samic. Upilnowanie niekastrowanego samca graniczy więc z cudem. Niekastrowana kotka z kolei regularnie wchodzi w okres rujki, która sprawia, że jej zachowania są trudne do zniesienia. 

Bez względu na to, czy w domu mieszka kot czy kotka, zabieg kastracji jest podstawą.

Kot czy kotka? Po co wybierać, skoro można wybrać dwie płcie? 

Oczywiście nie każdy ma warunki na przygarnięcie dwóch kotów, jednak bardzo często taki wybór jest oczywisty. Czy można dołączyć kota do kotki albo przygarnąć od razu dwa zwierzaki różnej płci? Tak, natomiast bezwzględnym warunkiem jest w tym wypadku kastracja. Nawet jeżeli zwierzęta są spokrewnione, nie uchroni ich to przed spłodzeniem potomstwa, kiedy przyjdzie pora rujki.

Zapoznawanie kotów różnej płci powinno odbywać się zgodnie z zasadą socjalizacji z izolacją. Na początku zapewniamy nowemu kotu miejsce w odosobnieniu, następnie przez jakiś czas wymieniamy zapachy. Spotkanie nos w nos jest ostatnim etapem wzajemnego poznawania zwierząt.

W przypadku wykastrowanych mruczków płeć podczas zapoznawania naprawdę nie ma znaczenia. Jeżeli więc zastanawiasz się co wybrać – kota czy kotkę, nie ma przeszkód przed przygarnięciem parki. 

Kot czy kotka w kolorach. Gen płci a barwa futerka

Różnice anatomiczne między kotką a kocurem zostały już wymienione. Mało kto jednak wie, że w niektórych przypadkach sam kolor futra może wskazywać na płeć. Z chromosomami związane są niektóre geny umaszczenia. Na przykład rude kotki rodzą się tylko w momencie, kiedy oboje rodzice są rudzi lub ojciec jest rudy, a mama jest szylkretką.

Szylkretki to z kolei niemal zawsze samice. Kocury o tym umaszczeniu występują ekstremalnie rzadko i to w wyniku anomalii genetycznych. Są to koty o nieprawidłowym genotypie, posiadające chromosomy XXY zamiast XY. Z tego powodu są bezpłodne. Wyjątkiem są jedynie chimery, posiadające jednocześnie żeński i męski genotyp. Takie przypadki są jednak z zasady wykluczane z rozrodu. 

Kocur, czy kotka? Najważniejszy jest charakter

Wybierając kota dla siebie staraj się przede wszystkim kierować charakterem zwierzęcia. Koty, tak jak ludzie, mają swoje właśnie unikalne osobowości. Najlepiej więc wybrać takiego, który będzie najbardziej pasował do twojego stylu życia. 

Jeśli zastanawiasz się, czy lepszym wyborem pod kątem charakteru będzie kot czy kotka, płeć nie jest ważna. Obecnie w społeczeństwie panuje coraz większa świadomość dotycząca tego, że koty niezależnie od płci należy kastrować. Po kastracji zaś różnice wynikające z cech płciowych zacierają się całkowicie. Najprostsza odpowiedź na pytanie, czy wybrać kota czy kotkę, brzmi – to nie ma znaczenia. Jeżeli rozmiary zwierzęcia są ci obojętne, możesz zdecydować się zarówno na jedną, jak i na drugą płeć. Przed adopcją zwierzęcia warto skontaktować się z fundacją lub domem tymczasowym i zapytać o to, jakie jest usposobienie zwierzęcia. Znalezienie tego jedynego kota może zająć trochę czasu, jednak skutkuje przyjaźnią na wiele lat.

Leśnicy apelują: Nie zabieraj zwierząt z lasu!

ptak

Na stronie Lasów Państwowych pojawił się ważny apel leśników skierowany do wszystkich osób, które lubią wypoczywać w trakcie leśnych spacerów. Podkreślono, że w żadnym wypadku zwierząt tam spotkanych nie wolno dotykać, ani zabierać do domu. Nawet wtedy, gdy wydaje się nam, że coś im zagraża.

Pod żadnym pozorem nie zabieraj zwierząt z lasu!

W okresie wiosennym i letnim zdecydowanie częściej odwiedzamy polskie lasy. W tym okresie pojawia się w nim wiele młodych zwierząt. W maju i czerwcu na świat przychodzą chociażby młode lisy czy sarny. Niektóre osoby nie zdając sobie z konsekwencji swoich działań, potrafią zwierzakom poważnie zaszkodzić.

Wciąż dochodzi do sytuacji, gdy chcąc pomóc napotkanemu w zaroślach cielakowi lub koźlęciu, wyrządza mu największą krzywdę

– czytamy na stronie Lasów Państwowych.

Podkreślono, że każdy z gatunków ma swoje sposoby na to, aby chronić swoje potomstwo. Chociażby mała sarna, którą spotkamy w trawie, niekoniecznie została porzucona przez swoich rodziców. Najczęściej jego matka jest w pobliżu. Leśnicy podkreślają, że potrafi ona w razie zagrożenia skierować uwagę na siebie, aby chronić potomostwo.

Co więcej, celowo przebywa ono w pobliżu matki jak najmniej, aby potencjalny drapieżnik nie mógł wyczuć zapachu sarny. Młode koźlęta same nie wydzielają go prawie wcale. Ponadto jeśli maluchów jest więcej, sarna nie zostawia ich wszystkich razem, aby dywersyfikować potencjalne zagrożenie.

Zwierząt nie należy też dotykać. To może być dla nich wyrok

Lasy Państwowe podkreślają, że zabranie małego zwierzęcia z lasu często oznacza dla niego przegraną walkę o życie. Dodano:

Jest zbyt małe, to zbyt duży stres, a jeśli nie trafi w odpowiednie miejsce – to niewłaściwa opieka. Odkładanie ich na miejsce jest równoznaczne z wyrokiem śmierci – ludzki zapach jest tak samo mocny jak zapach dorosłych osobników, a to równa się zaproszeniem dla drapieżników.

Tutaj: https://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/aktualnosci/nie-zabierajmy-mlodych-zwierzat-z-lasu-2013-apeluja-lesnicy znajduje się lista ośrodków rehabilitacyjnych, do których można się zgłosić, jeśli widzimy, że zwierzęciu dzieje się krzywda. Sami jednak nie podejmujmy żadnej decyzji, zostawmy to specjalistom.

za: lasy.gov.pl

Koniec hodowli w klatkach? Petycję podpisało 1,4 mln obywateli UE

chowklatkowy

Czy doczekamy się w Europie zakazu hodowania zwierząt w klatkach? Chcą tego sygnatariusze petycji, która została właśnie przesłana Parlamentowi Europejskiemu. Podpisało ją ponad milion osób.

Rewolucja na skalę światową

Zmiana przepisów w tym zakresie oznaczałaby ogromną rewolucję dla przemysłu mięsnego oraz rolników. Łącznie na terenie Unii Europejskiej w klatkach hodowanych jest obecnie 300 milionów zwierząt – wylicza organizacja „End The Cage Age”, która stoi za wspomnianą petycją skierowaną do europejskich polityków.

Wyliczono, że największą liczbę wśród wspomnianych zwierząt stanowią kury (180 milionów). Dalej są to króliki (112 mln), kaczki i gęsi (40 mln). W ten sposób żyje też chociażby 12 mln cieląt. Autorzy apelu stwierdzają wprost, że takie warunki hodowli są „okrutne i nieludzkie” – informuje za „Politico” serwis natemat.pl.

Petycję poparło 1,4 mln osób

Trudno obecnie ocenić, jak duża grupa europosłów mogłaby poprzeć inicjatywę organizacji. Wiadomo jednak, że Parlament Europejski będzie musiał jednak przyjrzeć się petycji. Aktywistom udało się przekroczyć wymaganą liczbę 1 miliona podpisów. Łącznie poparcie dla apelu wyraziło 1,4 miliona osób.

Urzędnicy UE twierdzą jednak, że na tak radykalny ruch jest jeszcze zbyt wcześnie. Poza zakazem hodowli klatkowej w Europie oznaczałoby to także rezygnację importu chociażby jaj z chowu klatkowego z krajów spoza Unii. Jak czytamy w tekście „Politico”, choć UE stałaby się wówczas na świecie liderem jeśli chodzi o humanitarne traktowanie zwierząt, mogłoby to oznaczać także negatywne konsekwencje. Chodzi o zakłócenie planów Brukseli w kwestii liberalizacji handlu.

za: natemat.pl,”Politico”,Onet.pl

Pijany sprawca kolizji w Poznaniu zatrzymany. Wytropił go policyjny pies

Owczarek niemiecki 1

Policyjny pies patrolowo-tropiący o imieniu Mol wytropił i doprowadził funkcjonariuszy do sprawcy zdarzenia drogowego. Jak się później okazało 22-latek nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdu, a w momencie zajścia był pod wpływem alkoholu i środków odurzających. Całe wydarzenie miało miejsce kilka dni temu

Do kolizji doszło w godzinach porannych na ulicy Beskidzkiej. Kierowca citroena uderzył w drzewo, a następnie wysiadł z samochodu i zbiegł z miejsca. Sierż. sztab. Marta Mróz z poznańskiej policji szczegółowo przestawia jak wyglądały poszukiwania sprawcy:

„Na miejsce został wezwany również technik kryminalistyki, który wykonał oględziny samochodu oraz policjant z Ogniwa Przewodników Psów Służbowych z Wydziału Sztab Policji z psem służbowym +Molem+. Po rozpoznaniu miejsca zdarzenia, czworonóg od razu podjął trop. Nie odrywając nosa od ziemi poprowadził funkcjonariusza kilkaset metrów ulicą Wierchową, a następnie ulicą Karpacką”.

Sierż. Mróz następnie dodała, że czworonóg w pewnym momencie zatrzymał się i kroczył wokół budynku mieszkalnego. Tym zachowaniem zwierzę naprowadziło do mieszkania 22-latka, który otworzył drzwi funkcjonariuszom i przyznał się do winy.

Jak wykazały dane, zatrzymany mężczyzna nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. Ponadto w trakcie incydentu był pijany i znajdował się pod wpływem środków odurzających. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności.

„Zwierzęta to istoty czujące”. Wielka Brytania zmienia prawo

pies 2

Rząd Wielkiej Brytanii przygotował przepisy, które stanowią ogromne zwycięstwo obrońców zwierząt w tym kraju. Zwierzęta zostaną uznane za istoty czujące.

Co się zmieni?

Konsekwencje tego prawa będą bardzo duże. Chodzi między innymi o zakaz eksportu żywych zwierząt lub importu trofeów myśliwskich.

W ustawie pojawi się zapis dotyczący praw zwierząt hodowlanych i domowych, a także ochrony zwierząt poza granicami Wielkiej Brytanii. Nie będzie już możliwe na przykład importowanie kości słoniowej.

O sprawie, za brytyjskim „Guardianem”, informuje serwis kopalniawiedzy.pl. Zacytowano między innymi wypowiedź sekretarz ds. ochrony środowiska. George Eustice powiedział:

”Jesteśmy krajem miłośników zwierząt. Byliśmy pierwszym państwem, które wprowadziło przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt”.

Zaznaczył, że teraz istnieje większa swoboda Brytyjczyków do tego, by podążać w tym kierunku.

Koniec z elektrycznymi obrożami

Zmian w prawie ma być znacznie więcej. Zakazane będą chociażby elektryczne obroże, które rażą zwierzę prądem w trakcie tresury. Nowe uprawnienia uzyskają także policjanci, którzy będą mogli chronić zwierzęta hodowlane przed psami, które spuszczono ze smyczy.

Niestety sukces obrońców zwierząt nie jest całkowity. Nie udało się chociażby doprowadzić do całkowitego zakazu hodowli klatkowej drobiu czy stosowania boksów. Używanie ich ma być jednak ściśle nadzorowane.

Zmiana przepisów w Wielkiej Brytanii zbiega się też z podobnymi planami na gruncie polskim. Posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Piekarska przyznała, że trwają prace nad projektem o ochronie zwierząt. Przeciwko możliwym zmianom już teraz protestują przedstawiciele rolników, choć wciąż nie wiadomo, jakie zapisy znajdą się w projekcie. Polityczka przyznała, że już niebawem złoży go w Sejmie. Więcej o sprawie informujemy tutaj: https://zwierzaki.pl/projekt-nowej-ustawy-o-ochronie-zwierzat-trafi-do-sejmu-rolnicy-juz-zapowiadaja-protesty.

za: kopalniawiedzy.pl, PAP

Musieli „zakończyć to cierpienie”. Zagubiony wieloryb z Tamizy został uśpiony

Wieloryb

W ostatni poniedziałek ratownicy uśpili wieloryba, który wcześniej pływał w Tamizie. Dobę wcześniej zwierzę zostało uwolnione ze śluzy w Richmond, dzielnicy Londynu. Niestety wieloryb podczas holowania zsunął się z pontonu, a następnie utknął drugi raz. Organizacja odpowiedzialna za akcję usprawiedliwia decyzję pogarszającym się stanem zdrowia ssaka.

Młody trzymetrowy wieloryb po raz pierwszy został zauważony w Tamizie przez osoby spacerujące po dzielnicy Richmond w Londynie w niedzielny wieczór. Specjaliści na miejscu stwierdzili z dużą dozą prawdopodobieństwa, że to gatunek płetwala karłowatego (Balaenoptera acutorostrata), który zabłądził i wpłynął do rzeki.

Po czterogodzinnych staraniach wieloryb wydostał się ze śluzy i został załadowany na ponton, aby dotrzeć w dół rzeki. Niestety, rzecznik Port od London Authority, Martin Garside w trakcie rozmowy ze stacją CNN poinformował, że zwierzę zsunęło się z pontonu i popłynęło w górę akwenu.

Wieloryb cierpiał. Ratownicy nie mieli innego wyjścia

Przed uśpieniem wieloryb był widziany, jak pływa w rzece w okolicach Teddington, podmiejskiej dzielnicy miasta. Według informacji podanych przez BBC po południu zwierzę ponownie utknęło. Jak zakomunikowała wówczas organizacja British Divers Marine Life Rescue, jego stan szybko się pogarszał, dlatego ratownicy byli zmuszeni przejść do ostatecznego rozwiązania.

Ssak miał znacznie uszkodzone płetwy piersiowe oraz słabo oddychał. Julia Cable, krajowa koordynatorka British Divers Marine Life Rescue, nie potrafiła stwierdzić, od jak dawna wieloryb czekał na ratunek. Była również zaskoczona, że nikt wcześniej nie zauważył zwierzęcia przemierzającego Tamizę.

Wieloryby karłowate to najmniejsze ze znanych wielorybów. Osiągają maksymalnie 10 metrów długości, a ich jedynymi naturalnymi wrogami są orki.

Przerażająca ryba znaleziona na kalifornijskiej plaży [ZDJĘCIA]

rybazoceanu

Upiorne znalezisko na jednej z plaż w Kaliforni. Ocean wyrzucił na brzeg rybę, której chyba nikt nie chciałby oglądać na żywo. Stworzenie niczym z horroru żyje na co dzień na głębokości około kilometra pod powierzchnią wody.

Nie wiadomo, jak ryba trafiła z głębin Oceanu na brzeg

Chodzi o rybę z gatunku Himantolophus sagamius, która należy do żabnicowatych. Inaczej nazywa się ją „Pacific Football Fish” – ze względu na jej kształt oraz miejsce, w którym żyje.

O osobliwym znalezisku poinformowały na Facebooku władze parku stanowego Crystal Cove w mieście Laguna Beach w Kalifornii. Zwierzę zostało znalezione w ubiegłym tygodniu. We wpisie poinformowano, że nie wiadomo, w jaki sposób ryba trafiła na brzeg Oceanu.

To, co niezwykle interesujące, to nie tylko wygląd, ale i sposób życia tej ryby. We wpisie podano, że specyficzną „antenkę” na głowie posiadają tylko samice. Światłem bioluminescencyjnym wabią w ciemnościach swoje ofiary. Potrafią połknąć i zjeść ofiarę tej samej wielkości, co one same.

Himantolophus sagamius i jej zaskakujący tryb życia

Najbardziej zaskakujący jest chyba jednak podział jeśli chodzi o płeć u tego gatunku. O ile samice to spore, 60-centymetrowe ryby, samce mają zaledwie 2,5 centymetra długości. Podano, że ich jedynym celem jest zapłodnienie samicy, do której przyczepiają się zębami, po czym zostają z nich tylko jądra.

Władze parku podkreśliły, że znalezienie oraz możliwość zobaczenia tego gatunku na żywo, to rzadkość.

Źródło zdjęcia: mark6mauno via Flickr, CC BY 2.0

za: Facebook, TVN24.pl

Jak oduczyć psa gryzienia ludzi i przedmiotów? Sprawdź, dlaczego szczeniak gryzie twoje nogi

jak oduczyć psa gryzienia

Kiedy do twojego domu trafia mała, słodka kuleczka przypominająca nieco małego misia, spodziewasz się wielu godzin zabaw oraz dużej porcji nauki. Już pierwsze dni jasno dają do zrozumienia, że koegzystencja ze szczeniakiem to także bardzo duża dawka gryzienia. Małe pieski gryzą wszystko – od swojego posłania aż po twoje łydki. Jest to naturalny odruch, którego nie da się do końca wyeliminować. Jak najwcześniej należy jednak dać psu jasny sygnał, że gryzienie człowieka jest niedopuszczalne. Sprawdź, jak to zrobić. 

Pies gryzie – kontrola siły gryzienia

Szczeniaki najczęściej przenoszą się do nowego domu w momencie ukończenia ósmego tygodnia życia. Do tego czasu powinny pozostawać z matką i rodzeństwem. Jest to bardzo ważne, ponieważ w tym czasie odbywa się proces socjalizacji pierwotnej. Pieski uczą się wielu ważnych zachowań, między innymi właśnie kontroli siły swoich ugryzień. Fachowo nazywa się to inhibicją gryzienia. 

Małe pieski bawią się ze swoim rodzeństwem, używając przy tym zębów. Do pewnego momentu jest to akceptowalne, jednak w momencie, kiedy jeden szczeniak zbyt mocno gryzie drugiego lub gdy emocje zaczynają wymykać się spod kontroli, do akcji wkracza suka, która rozdziela swoje dzieci. W ten sposób małe psy uczą się rozpoznawać granice bólowe i wiedzą na jak wiele mogą sobie pozwolić w kontakcie z inną istotą. 

Jeżeli do twojego domu trafia psia sierota lub szczeniak, który został za wcześnie odebrany matce, może mieć problem z inhibicją gryzienia i w zabawie gryźć bardzo mocno. Niestety, nawet psiak, który był z mamą przez dwa miesiące, będzie wyraźnie pokazywał, do czego służą jego ostre jak szpileczki zęby. Każdy szczeniak gryzie, jednak należy utrzymywać to zjawisko pod kontrolą. 

Dlaczego szczeniak gryzie?

Nadmiar emocji

Wielu opiekunów zastanawia się, jak oduczyć psa gryzienia rzeczy. Zwierzak bowiem pod naszą nieobecność niszczy wyposażenie domu. Gryzie przede wszystkim te przedmioty, które mają na sobie nasz zapach. Bynajmniej nie jest to kwestia złośliwości, zwierzęta nie odczuwają bowiem takich emocji. Dlaczego więc tak się dzieje? 

Pod nieobecność człowieka zwierzak często odczuwa nadmiar emocji i nie potrafi się wyciszyć. Przekłada się to na gryzienie mebli czy butów opiekuna. Jeżeli zwierzak nie nauczy się wyciszenia, takie zachowanie może się utrwalić i przerodzić w lęk separacyjny. 

Wymiana zębów

Szczeniaki, podobnie jak ludzkie dzieci, w pewnym momencie wymieniają zęby. Najczęściej dzieje się to pomiędzy trzecim a szóstym miesiącem życia. W tym okresie mogą wystąpić dolegliwości takie jak swędzenie dziąseł czy nawet różnego rodzaju stany zapalne w tym obszarze. Gryzienie przynosi ulgę, dlatego warto w tym okresie zapewnić szczeniakowi dostęp do gryzaków. Pozwoli to oszczędzić meble i inne przedmioty. 

Odkrywanie świata

Gryzienie jest dla szczeniaka bardzo ważnym elementem poznawania otaczającej go rzeczywistości. Właśnie dlatego małe pieski próbują podgryzać niemal wszystko, co znajdzie się w zasięgu ich pyszczka. Jest to zachowanie, którego nie warto i nie powinno się całkowicie eliminować. Niestety, ofiarą psich ząbków często padają także nasze ręce, stopy czy łydki. 

Jest to bolesne, ponieważ szczeniaki mają wyjątkowo ostre zęby. Warto jednak zaznaczyć, że gryzienie człowieka (niezależnie od wieku ani pozycji) powinno być traktowane jako granica, której pies nie powinien przekraczać. Jeżeli w odpowiednim czasie go tego nie nauczysz, takie zachowanie może się utrwalić i z czasem będzie o wiele trudniejsze do oduczenia. 

Jak oduczyć szczeniaka gryzienia ludzi i rzeczy? 

Wielu nowych właścicieli szczeniaka zastanawia się, kiedy pies przestaje gryźć. Tymczasem w tej kwestii wiele zależy od wychowania i od działań opiekuna. 

Twoim najważniejszym zadaniem będzie wyraźne pokazanie zwierzęciu, że gryzienie rąk, nawet podczas najbardziej szalonej zabawy, jest absolutnie niedopuszczalne. Aby ułatwić sobie zadanie, zaopatrz się w dużą liczbę szarpaków i gryzaków. Obecnie w sklepach zoologicznych znajdziesz szeroki wybór tego typu gadżetów. W każdym pomieszczeniu powinno znajdować się kilka zabawek, aby za każdym razem, kiedy rozpoczyna się zabawa, mieć je w zanadrzu. 

Jak oduczyć szczeniaka lub dorosłego psa gryzienia rąk?

Co zrobić, żeby pies nie gryzł? Najlepiej zastosować elementy szkolenia metodami pozytywnymi. Najważniejszą kwestią jest to, aby za każdym razem, kiedy szczeniak zaczyna gryźć ręce, przerywać zabawę. 

Nie złość się i nie krzycz na szczeniaka. W żadnym wypadku nie używaj także przemocy fizycznej. Takie działania mijają się z celem i na pewno nie przyniosą pożądanych skutków. Zgodnie z teorią wzmocnienia negatywnego należy po prostu zaprzestać zabawy w momencie, kiedy wystąpi niepożądane zachowanie. 

Konsekwencja i powtarzalność takich zachowań to klucz do sukcesu. Musisz pamiętać, żeby przerywać zabawę i odchodzić za każdym razem, kiedy pies zbyt mocno ugryzie cię w rękę. To naturalny i skuteczny sposób na pozbycie się pożądanych zachowań ze strony psa. 

Jak oduczyć psa gryzienia? Nauka odpoczynku 

Gryzienie przedmiotów i mebli będących wyposażeniem domu to bardzo duży problem. Nikt przecież nie chce, aby jego kanapa była obiektem ustawicznych ataków małych ząbków. Małe pieski najczęściej gryzą rzeczy z nadmiaru emocji, dlatego jak najwcześniej warto rozpocząć naukę wyciszenia i odpoczynku. 

Dobrym pomysłem będzie spacer z psem albo intensywna zabawa tuż przed opuszczeniem domu przez opiekuna. Zaleca się odbywanie najdłuższego spaceru w ciągu dnia właśnie o poranku. Niewątpliwie ma to wiele zalet – nie tylko wynikających z wyciszenia psa. 

Behawioryści doradzają także jak najwcześniejszą naukę korzystania z klatki kennelowej. Wprowadzenie klatki jako miejsca, w którym pies może poczuć się bezpiecznie i spędzać w niej spokojny czas podczas nieobecności opiekuna w domu może okazać się najlepszym rozwiązaniem.

Jak oduczyć psa gryzienia – podsumowanie 

Gryzienie jest dla psa naturalnym odruchem, podczas którego wydzielają się endorfiny. Nie można całkowicie go wyeliminować, należy jednak stawiać granice i nie dopuszczać do niszczenia rzeczy i gryzienia człowieka. 

Najważniejsza jest konsekwencja i spokój. Warto także zapewnić szczeniakowi zabawki – szczególnie różnego rodzaju gryzaki. Ułatwi to przekierowanie naturalnych zachowań na neutralne i przeznaczone do tego przedmioty.