Dość niezwykła sytuacja ma miejsce na jednym z gdańskich bloków przy ul. Wojska Polskiego 5. Mieszka tam mała rodzina szopów, którą zdążyli już polubić lokatorzy. Niestety nie jest to miejsce odpowiednie dla tych zwierząt i nie będą mogły tam pozostać.

Szopy zamieszkały na dachu

Zwierzęta, jak informuje trójmiejski serwis „Gazety Wyborczej”, najpewniej uciekły z hodowli. Możliwe też, że wypuścił je znudzony właściciel. Nowe miejsce do życia znalazły sobie w kominie wentylacyjnym bloku przy ul. Wojska Polskiego 5.

Sąsiadką rodziny szopów jest pani Helena Kogut, która jako pierwsza zauważyła zwierzęta. Początkowo nie mogła uwierzyć swoim oczom i była przekonana, że na dachu przy kominie znalazły się psy. Dodała:

Sięgnęłam po książkę, patrzę, no przecież to szop.

Kobieta w rozmowie z portalem gdansk.pl informuje, że od razu powiadomiła swoją sąsiadkę, która również mieszka naprzeciw obecnego siedliska szopów praczy.

Lokatorzy postanowili poszukać pomocy i zapytać, kto mógłby się zająć zwierzętami. Niestety straż pożarna nie mogła nic zrobić, więc mieszkańcy oglądali każdego dnia życie szopów na dachu. Niestety, dwukrotnie już zdarzyło się, że młode szopy spadły z dachu. Jeden z nich został zabrany przez leśniczego. Po tym wydarzeniu matka szopów przestała im pozwalać bawić się na dachówkach i stała się niespokojna.

Nieudana interwencja

Dwa dni temu szopy próbowali bezskutecznie ściągnąć z dachu strażacy w asyście strażników miejskich i policjantów. W trakcie interwencji matka szopów spadła do komina wentylacyjnego, usiłując bronić potomstwa. Próbę złapania szopów podejmowano jeszcze dwukrotnie, ale również bez skutku.

Jeśli w końcu zwierzęta uda się złapać, najpewniej trafią do schroniska lub lasu.

Za: Wyborcza.pl, gdansk.pl

Zobacz też:
Leśnicy apelują: Nie zabieraj zwierząt z lasu!