Stowarzyszenie dla Natury „Wilk” w Twardorzeczce przygarnął kilkudniowego wilka, który błąkał się samotnie w lesie w Beskidzie Żywieckim. Zwierzę zostało znalezione w niedzielę przez spacerujących po tamtym rejonie turystów. Maluch został prawdopodobnie porzucony przez matkę, którą spłoszyli ludzie.

Prezes organizacji, dr hab. Sabina Pierużek-Nowak potwierdza tę przypuszczalną wersję wydarzeń. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ktoś musiał puścić psa ze smyczy, który następnie wykrył wilczą norę. Spanikowana matka zaczęła przenosić młode w inne miejsce. Z racji tego, że do zdarzenia doszło w niedzielę liczba turystów przemierzających las była ogromna. Rodzicielka podczas przeprowadzki musiała natknąć się w pewnym momencie na ludzi i wystraszona porzuciła szczeniaka.

„Niewykluczone, że kiedy po niego wróciła, natknęła się na ludzi, którzy zaczęli się z ciekawości gromadzić przy tym szczeniaku, więc się wystraszyła i go porzuciła. Ktoś wpadł na pomysł, żeby tego malca wziąć na dół i zawieźć do weterynarza. Ostatecznie wilczek trafił do nas” – mówi dr Pierużek-Nowak.

Wilczek nie odnalazł matki, ale jest nadzieja

Pracownicy stowarzyszenia bardzo szybko zanieśli wilczka z powrotem do lasu. Zwierzę zostało nakarmione i założono mu monitoring, jednak do tej pory nie odnalazł swojej matki. O dalszych poczynaniach opowiada ponownie prezes instytucji:

„Teraz będziemy walczyć o to, żeby wrócił do lasu. On jest na tyle mały, że nie do końca rozpoznaje środowisko, więc – oprócz karmienia – izolujemy go od ludzi, a jak tylko znajdziemy w terenie jakieś ślady aktywności tej wilczej grupy, to go tam podrzucimy”.

Wiek wilka utrudnia poszukiwania wilczycy, jednak historia pokazuje, że jest szansa na pomyślne zakończenie tej historii gdy zwierzę nieco podrośnie. Tak było np. w latach 90. XX wieku w Ujsołach, kiedy to szczeniak wilka podczas ulewy schował się w psiej norze. Następnie podchowany został podrzucony do miejsca, gdzie przebywała wilcza rodzina.

Zobacz też:
Łabędź na autostradzie. Konieczna była interwencja policji

Dr Pierużek Nowak podkreśla, że nie ma pretensji do turystów, którzy przynieśli wilka, gdyż z wyglądu może przypominać małego owczarka. Wyraża natomiast żal wobec osób, którzy puszczają psy luzem i apeluje aby zwierzęta pozostawiać na smyczy. Szczególnie, że młode mają także rysie.