W ostatni poniedziałek ratownicy uśpili wieloryba, który wcześniej pływał w Tamizie. Dobę wcześniej zwierzę zostało uwolnione ze śluzy w Richmond, dzielnicy Londynu. Niestety wieloryb podczas holowania zsunął się z pontonu, a następnie utknął drugi raz. Organizacja odpowiedzialna za akcję usprawiedliwia decyzję pogarszającym się stanem zdrowia ssaka.

Młody trzymetrowy wieloryb po raz pierwszy został zauważony w Tamizie przez osoby spacerujące po dzielnicy Richmond w Londynie w niedzielny wieczór. Specjaliści na miejscu stwierdzili z dużą dozą prawdopodobieństwa, że to gatunek płetwala karłowatego (Balaenoptera acutorostrata), który zabłądził i wpłynął do rzeki.

Po czterogodzinnych staraniach wieloryb wydostał się ze śluzy i został załadowany na ponton, aby dotrzeć w dół rzeki. Niestety, rzecznik Port od London Authority, Martin Garside w trakcie rozmowy ze stacją CNN poinformował, że zwierzę zsunęło się z pontonu i popłynęło w górę akwenu.

Wieloryb cierpiał. Ratownicy nie mieli innego wyjścia

Przed uśpieniem wieloryb był widziany, jak pływa w rzece w okolicach Teddington, podmiejskiej dzielnicy miasta. Według informacji podanych przez BBC po południu zwierzę ponownie utknęło. Jak zakomunikowała wówczas organizacja British Divers Marine Life Rescue, jego stan szybko się pogarszał, dlatego ratownicy byli zmuszeni przejść do ostatecznego rozwiązania.

Ssak miał znacznie uszkodzone płetwy piersiowe oraz słabo oddychał. Julia Cable, krajowa koordynatorka British Divers Marine Life Rescue, nie potrafiła stwierdzić, od jak dawna wieloryb czekał na ratunek. Była również zaskoczona, że nikt wcześniej nie zauważył zwierzęcia przemierzającego Tamizę.

Wieloryby karłowate to najmniejsze ze znanych wielorybów. Osiągają maksymalnie 10 metrów długości, a ich jedynymi naturalnymi wrogami są orki.

Zobacz też:
Beskidy: Spłoszona przez ludzi wilczyca porzuciła szczeniaka