Kolejne przypadki ptasiej grypy w Polsce. Tym razem przypadki tego patogenu odkryto w jednym z gospodarstw w okolicach Zielonej Góry.

Sołtys Ochli Dorota Bajor poinformowała, że zlikwidowanych musiało zostać niespełna 20 kur. Straty mogą być jednak zdecydowanie większe. Już teraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii wyznaczył strefę zapowietrzoną (3 km) oraz obszar zagrożony (10 km).

Zwierzęta trzeba było zlikwidować

Pozytywny wynik badania pojawił się w ubiegłą sobotę. Służby Powiatowego Inspektoratu Weterynarii pojawiły się następnego dnia. Chore zwierzęta było trzeba zlikwidować.

Wspomniana sołtys wskazała też, że mieszkańcy nie tylko muszą się borykać z epidemią koronawirusa oraz ptasiej grupy, ponieważ pojawiają się w dalszym ciągu przypadki afrykańskiego pomoru świń.

Mieszkańców wsi Ochla i Kiełpino zobowiązano do zamknięcia ptactwa w kurnikach i umożliwienie przeprowadzenia kontroli na swoich posesjach w związku z przypadkami zakażeń. Chodzi o te osoby, które hodują kury, kaczki czy też indyki.

Ptasia grypa w Polsce

To nie pierwszy przypadek ptasiej grypy w Polsce w ostatnim czasie. Ostatnio obecność patogenu potwierdzono zarówno we Wrocławiu, jak i powiatach trzebnickim i wrocławskim. Konieczne było postawienie specjalnych tablic informacyjnych, które ostrzegały o obszarze zagrożonym ptasią grypą.

Wśród zaleceń dla pomniejszych hodowców drobiu w związku z rozprzestrzenianiem się ptasiej grypy, znajduje się konieczność karmienia zwierząt w pomieszczeniach zamkniętych czy dokładnie mycie rąk po kontakcie z ptactwem. Należy również przetrzymywać zwierzęta na ogrodzonej przestrzeni tak, aby nie miały one kontaktu z dzikim ptactwem.

Zwraca się też uwagę na konieczność zabezpieczenia pomieszczeń, w których przebywają zwierzęta przed dostępem dzikiego ptactwa. Nie wolno również dokarmiać dzikich ptaków na terenie gospodarstwa. Oznacza to konieczność usunięcia chociażby karmników.

za: gazetalubuska.pl

Zobacz też:
Kot domowy na dworze? To bardzo zły pomysł!