Cyrk Wictoria właśnie przebywa na trasie po południowej części Polski. Zespół wyróżnia się jednak na tle innych, gdyż jako pierwszy cyrk w naszym kraju (i trzeci w Europie) nie wykorzystuje w swoich pokazach żywych zwierząt, a hologramy. Trend zaczyna się powoli zmieniać co widać po coraz większej liczbie cyrków, które wykorzystują taką technikę.

Bilety do atrakcji turystycznych

Przez lata obecność dzikich zwierząt podczas pokazów cyrkowych wywoływały kontrowersje. Organizacje zajmującymi się prawami zwierząt i nie tylko zgodnie twierdziły, że gatunki cierpią i powinny znajdować się w swych naturalnych środowiskach. Apele zostały wysłuchane m.in. przez Cyrk Wictoria, który w przedstawieniach stosuje hologramy, na których widnieją wizerunki np.: słoni, tygrysów, żyraf, a nawet rekinów. Dzięki tym poczynaniom zespół został pochwalony przez polski oddział WWF.

Nie tylko Polska. Inne kraje podążają naszym śladem

Ta rewolucyjna zmiana została przyjęta przez widzów z wielkim entuzjazmem. Dodatkowo brak żywych istot uczestniczących w pokazach pozwolił zdecydowanie ocieplić wizerunek branży. Jednym z prekursorów wykorzystania hologramów jest niemiecki Circus Roncalli, który już w 2019 r. zaczął korzystać z takiego rozwiązania. Na taką formę rozrywki zdecydowały się także cyrki w Wielkiej Brytanii, Holandii, Austrii, Belgii i Słoweni.

Aktywiści z całego świata dążą do całkowitego zakazu wykorzystywania dzikich zwierząt w pokazach cyrkowych. Swoje stanowisko argumentuje instytucja PETA:

„Zwierzęta w cyrkach zostały zabrane ze swoich domów i zniewolone – wyłącznie w celu rozrywki. Ciasne klatki, jałowe przyczepy, betonowe boksy czy łańcuchy to nie jest ich naturalne środowisko” – twierdzi stowarzyszenie, które dodaje:

„Zmuszanie dzikich zwierząt do wykonywania cyrkowych sztuczek to barbarzyńska praktyka, na którą nie powinno być miejsca we współczującym społeczeństwie”.

Zobacz też:
Modliszki w Polsce. Egzotyczne owady zadomowiły się w naszym kraju