Kolejna akcja Straży Miejskiej w Sosnowcu zakończyła się sukcesem. Już drugi raz w tym miesiącu funkcjonariusze zostali wezwani do węża, który pełzał ulicami miasta. Tym razem jednak nie był to pyton, a wąż zbożowy.

Strażnik miejski ekspertem od łapania węży w Sosnowcu

Zatrzymania zbiega, który najpewniej wydostał się z prywatnej hodowli, ponownie dokonał st. in. Mariusz Tyszkiewicz. Funkcjonariusz, jak informuje serwis „Dziennik Zachodni”, zdążył już zyskać miano sosnowieckiego łowczego. Na przestrzeni ostatnich lat udało mu się schwytać już pięć węży.

Co więcej, to druga interwencja tego rodzaju w czerwcu tego roku. Przed dwoma tygodniami strażnik schwytał pytona królewskiego, który przemierzał Sosnowiec w okolicy „Ślimaka”.

Ostatnia interwencja sosnowieckiego strażnika miejskiego miała miejsce w poniedziałek 28 czerwca. Gada zauważono w dzielnicy Środula i powiadomiono straż miejską.

Gdy funkcjonariusz udał się na miejsce wezwania, trafił na węża zbożowego. Zwierzę pełzało ulicami wspomnianej dzielnicy Sosnowca. Informują o kolejnym złapanym wężu, prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński napisał na Facebooku:

One chyba lgną już do nowego Egzotarium.

Wąż zbożowy na szczęście nie mógł zrobić nikomu krzywdy. Nie jest zwierzęciem jadowitym. Prezydent przyznał, że to właśnie na ten gatunek najczęściej natrafiają funkcjonariusze. Zaapelował też do hodowców, aby zadbali o odpowiednie zabezpieczenie swoich terrariów.

Druga interwencja w tym miesiącu

Jak już informowaliśmy na naszym portalu, sosnowiecki funkcjonariusz przez zaledwie dwoma tygodniami schwytał też innego węża. Mowa o pytonie królewskim, który również najpewniej uciekł z hodowli.

Zwierzę zauważyła jedna z mieszkanek, która zawiadomiła strażników. Pyton pełzał w pobliżu „Ślimaka” i również udało się go złapać.

Za: Dziennikzachodni.pl

Zobacz też:
Czy psy rozumieją ludzi? Okazuje się, że tak!