W Gdańsku stanęły miejskie ule, między innymi w parku Reagana czy na terenie Uniwersytetu Gdańskiego. Miasto planuje dalsze rozwijanie tej inicjatywy, co niepokoi badaczy. Naukowcy skierowali w tej sprawie list do prezydent Aleksandry Dulkiewicz i gdańskich radnych.

Pasieki zagrażają dzikim pszczołom

Na zagrożenia płynące z tego programu wskazywała między innymi Kamila Chomicz, która jest absolwentką biologii na Uniwersytecie Gdańskim. Informowała o tym również trójmiejska „Gazeta Wyborcza”. Pszczoły hodowlane mogą zaszkodzić dzikim pszczołom, które żyją w okolicy.

Teraz w tej sprawie został skierowany list do gdańskiego samorządu. Apel do prezydent i radnych podpisało aż 37 badaczy z ośrodków naukowych i uniwersytetów w całej Polsce. Eksperci wskazują na liczne badania, które potwierdzają zagrożenia płynące dla rodzimych gatunków dzikich pszczół. Przegrywają one w konkurencji o pokarm z liczącymi tysiące osobników rodzinami pszczoły miodnej – piszą naukowcy.

W liście dodano, że w miastach różnorodność dzikich pszczół może być porównywalna z rejonami chronionymi. Wskutek rozwijania akcji stawiania uli w mieście można doprowadzić do wypierania gatunków, które bytują na jego terenie.

Miasto może pomagać pszczołom w inny sposób

Naukowcy chcą, aby władze miasta zrezygnowały z planów stawiania kolejnych pasiek. List podpisali eksperci między innymi z Uniwersytetu Jagiellońskiego, UAM w Poznaniu czy Uniwersytetu Warszawskiego. Sygnowali go także Badacze z Polskiej Akademii Nauk.

Dr Justyna Kierat z Wydziału Biologii UJ zapewnia, że chętnie pomoże miastu, jeśli wyrazi ono chęć pomagania pszczołom w inny sposób. Dodała, że w tej sprawie można zrobić naprawdę wiele.

Za: trojmiasto.wyborcza.pl

Zobacz też:
Boa dusiciel w lesie. Grzybiarz zawiadomił policję