Po kilku miesiącach poszukiwań w niedzielę 30 maja odnaleziono byka i jałówkę, które we wrześniu uciekły z jednego z gospodarstw we wsi Gościewicz (woj. mazowieckie). Zwierzęta błąkały się po lasach, jednak niedawno zostały zauważone w sąsiedniej wsi.

Zwierzęta we wrześniu postanowiły opuścić gospodarstwo zlokalizowane we wsi Gościewicz. Wspomina Wiesław Gąska, wójt gminy Borowie:

„Tego dnia wolność wybrało pięć zwierząt. Trójkę udało się złapać od razu, a dwójka zaczęła błąkać się po lasach”.

Przytoczona dwójka uciekinierów to byk i jałówka. W kilkumiesięczne poszukiwania było zaangażowanych mnóstwo osób. Zwierzęta były widziane w sąsiednich wsiach, a samorządy wydawały stosowne komunikaty. Niestety działania okazywały się bezskuteczne aż do ostatniej niedzieli.

Uciekinierzy odnalezieni w sąsiedniej wsi

W celu odłowu zaginionych osobników zatrudniono specjalistyczną firmę. Jak podkreśla wójt dłuższe przebywanie poza gospodarstwem mogłoby negatywnie wpłynąć na zachowanie byka i jałówki:

„Może było to trochę na wyrost, ale lepiej dmuchać na zimne. Po tak długim okresie poza gospodarstwem zwierzęta rzeczywiście mogły nabrać zachowań charakterystycznych dla dzikich zwierząt. Przez co nie można było wykluczyć, że w sytuacji na przykład zagrożenia mogły być agresywne wobec ludzi”.

Ostatecznie 30 maja zwierzęta zostały odnalezione nieopodal wsi Łopacianka, gdy przychodziły do pasących się tam krów:

„W ostatnim czasie widziano je, jak przychodziły do krów pasących się przy wsi Łopacianka. Tutaj też nie dało się ich złapać, ale jednak wracały na to miejsce. Wynajęliśmy więc specjalistyczną firmę, która dokonał odłowu. Zwierzęta były tak silne, że ledwo dało się je uśpić. Trzeba było do nich strzelić środkiem usypiającym po dwa razy” – opowiada Wiesław Gąska.

Byk i jałówka zostały przetransportowane do gospodarstwa, gdzie będą oczekiwać potomstwa.

Zobacz też:
Dziki w Krakowie. Miasto ma pomysł na to, jak sobie poradzić z problemem