Pewna mieszkanka wsi Bobrowniki nieopodal Piekar Śląskich ma swoim domu nietypowe zwierzę. Chodzi o… lisa! Kobieta przekonuje, że jest fantastycznym kompanem, a historie krążące na temat tych zwierząt są w większości nieprawdziwe.

“Lisiak” trafił do pani Urszuli 4 lata temu

Do domu pani Urszuli mały lisek trafił przed czterema laty. Znaleziono go w okolicach jezior Pogorii w Dąbrowie Górniczej, maluch piskiem wzywał swoją matkę. Zajęło się nim Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt. Jego wolontariuszka znała panią Ulę, miłośniczkę zwierząt, choć do tej pory zajmowała się ona raczej psami i kotami.

Ostatecznie lisek trafił pod opiekę pani Urszuli, do Bobrownik. Początkowo kobieta karmiła zwierzę mlekiem z butelki, choć jak przekonuje:

„Już wtedy wiedziałam, że to początek pięknej przyjaźni”.

Właściciele na swojego zwierzaka wołają „lisiak”. Jak czytamy w serwisie bytomski.pl, zwierzę na spacery wychodzi na szelkach i smyczy, jednak potrafi chodzić przy nodze. Dalej napisano:

„ Gdy chce się przytulić, jednym ruchem wskakuje w ramiona właścicielki. Warunek spaceru jest jeden – na horyzoncie musi być widoczny mąż Urszuli. Chociaż lis traktuje go jak konkurenta, czuje też zależność i przywiązanie”.

Zachowuje się trochę jak kot

Co zaskakujące, lis potrafi też załatwiać się do kuwety! W domu wyleguje się na parapecie, zupełnie jak kot. Żywi się przede wszystkim mięsem.

Właścicielka zwierzęcia nie zgadza się z artykułami na temat lisów, jakie czytała na portalach społecznościowych. Twierdzi, że ludzie lisów nie znają i podają błędne informacje.

„Lisiak”, jak czytamy w dalszej części tekstu, jest regularnie badany przez weterynarza oraz szczepiony. Jego właścicielka przyznaje, że ludzie na spacerach reagują różnie. Jedni z sympatią, inni krytykują kobietę za brak wyobraźni i męczenie swojego pupila.

za: bytomski.pl

Zobacz też:
Narodziny pierwszego rybołowa w Nadleśnictwie Barlinek. Trzy czekają na wyklucie [OGLĄDAJ NA ŻYWO]