W Warszawie doszło do niezwykle nietypowej kradzieży. Nieznany sprawca porwał… świnię imieniem „Pupcia”. Siedmiomiesięczne zwierzę odjechało wraz ze złodziejem tramwajem.

W Warszawie zawisły plakaty ze zdjęciem złodzieja świni

Jak informuje stołeczna „Gazeta Wyborcza” w swoim serwisie internetowym, do kradzieży doszło 1 maja o godzinie 19. W Warszawie pojawiły się ogłoszenia dotyczące kradzieży, na których znalazły się także zdjęcia.

Na fotografii widnieje niewielka świnia, która pije wodę z kałuży. Autorka ogłoszenia oraz właścicielka świnki, pani Alicja, mieszkała ze swoim zwierzęciem w mieszkaniu z ogrodem na Mokotowie.

Na drugim zdjęciu, jakie widnieje na wspomnianym ogłoszeniu, widać mężczyznę prowadzącego na smyczy uprowadzone zwierzę. Zrobiono je na skrzyżowaniu przy Kinie Femina. Pani Alicja informuje, że fotografię przesłano jej w odpowiedzi na prośbę o pomoc w poszukiwaniach, którą zamieściła ona na Facebooku.

Do kradzieży doszło na schodach przy przystanku tramwajowym na Starym Mieście – informuje właścicielka świni. Mężczyzna zapytał, czy może potrzymać smycz, podczas gdy ona może pójść do sklepu po jedzenie dla zwierzęcia. Złodziej miał podać kobiecie także swój numer telefonu, a więc ta się zgodziła. Okazało się, że nie należał on do właściciela, a po powrocie pani Alicji ze sklepu, nie zastała ona ani świni, ani mężczyzny. Pewna kobieta powiedziała jej tylko, że zwierzę odjechało z nim tramwajem.

Kobieta źle zajmowała się zwierzęciem?

Sprawa ma też drugie dno. Internauci pod ogłoszeniem wytykali kobiecie, że ta źle opiekowała się zwierzęciem. Miała je szarpać na smyczy, raz nawet świnia uciekła jej i łapać musieli ją policjanci. „Wyborcza” podaje nawet, że wcześniej inną świnię przywiązała do drzewa, bo właściciel nie pozwolił kobiecie trzymać jej w wynajmowanym mieszkaniu. Pod opiekę trafiło też zwierzę, które trzymała ona w niewielkim mieszkaniu w Londynie.

Zobacz też:
Indonezja: Dwa tygrysy sumatryjskie wracają do zdrowia po COVID-19

za: warszawa.wyborcza.pl