Książę Liechtensteinu Emanuel von und zu Liechtenstein pozbawił życia niedźwiedzia o imieniu Artur. Jak się później okazało, książę zastrzelił osobnika omyłkowo. Artur należał do gatunku niedźwiedzi brunatnych, a te zgodnie z normami Unii Europejskiej znajdują się na jej terenie pod ochroną. Do zdarzenia doszło w marcu w rejonie rumuńskich Karpat.

Sprawca miał posiadać uprawnienia łowieckie oraz specjalne przyzwolenie rządu Rumunii na odstrzał chronionego przedstawiciela. Wynikało to z faktu, iż niedźwiedź stwarzał zagrożenie dla tamtejszych mieszkańców. Rząd zezwolił na zabicie jednego, konkretnego osobnika. Ostatecznie książę pozbył się samca, lecz jak się później okazało ofiarą stało się inne, niż wyznaczone przez rząd zwierzę. Artur był największym obserwowanym niedźwiedziem tego gatunku w całej Rumunii a możliwe, że nawet w całej Unii Europejskiej.

Paun: „Przybył, aby zabić i zabrać do domu największe trofeum”

Prezes rumuńskiej organizacji „Green” Gabriel Paun nie dowierza jak książę mógł dokonać takiej pomyłki:

„Zastanawiam się, jak książę mógł pomylić niedźwiedzicę przybywającą do wioski z największym samcem, który żył w głębi lasu”

Po czym krytycznie dodał:

„nie przybył, aby rozwiązać problem mieszkańców, ale zabić niedźwiedzia i zabrać do domu największe trofeum, aby powiesić je na ścinanie”.

Niedźwiedzie brunatne są gatunkiem chronionym w UE, aczkolwiek Rumunia zezwala na zastrzelenie osobnika w przypadkach, kiedy dopuszcza się on poważnych szkód lub stwarza zagrożenie dla ludzi.

Zobacz też:
Puma w mieszkaniu nowojorczyka. Polały się łzy